Abonament zasili jedynie ośrodki regionalne TVP
Prasowcy zapraszają na spotkanie
Dwadzieścia lat temu rozpoczęto likwidację Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego. Dziś wspominamy naszą firmę, nasze Koleżanki i Kolegów i sprawy wówczas ważne. Temu także służą nasze przyjacielskie spotkania. Dzięki życzliwości naszego sponsora – firmy Michael Huber Polska, możemy wspólnie z Zarządem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk zaprosić na kolejne spotkanie – powiedział nam Zbigniew Kawalec.
W piątek 22 stycznia 2010 roku o godz. 16.00
w restauracji „Galicja” we Wrocławiu, ul. Piłsudskiego 66 (parter)
W pierwszej części spotkania nastąpi promocja książki „Zawód na minie” red. Romualda Gomerskiego, byłego wieloletniego redaktora naczelnego „Słowa Polskiego”.
Będzie można także kupić (wcześniej wydaną) książkę autorstwa red. Juliana Bartosza – „Ostatnie zapiski zgryźliwego dogmatyka” oraz zbiór aforyzmów red. Brunona Brożyniaka – „Podszczypki”.
Do zobaczenia!
Z noworocznymi życzeniami w imieniu organizatorów
Zbigniew Kawalec
* * *
Prosimy o potwierdzenie udziału: w biurze SDRP Dolny Śląsk – Wrocław, Podwale 62a, tel. 71 341-87-60, e-mail: sdrp.wroc@interia.pl; lub: Zbigniew Kawalec – tel. 71 325-18-69, e-mail: zbigniew1939@wp.pl; Regina Podrez – tel. 71 339-82-25.
Proszę zabrać też 20 złotych składki na skromny catering.
Dziennikarze u arcybiskupa
Od przeszło dziesięciu lat, z inicjatywy wrocławskiej redakcji „Gościa Niedzielnego”, metropolita wrocławski spotyka się corocznie ze środowiskiem dziennikarskim prasy, radia i telewizji. Tak było i w roku bieżącym – 3 stycznia 2010, w kaplicy Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego, JE biskup Edward Janiak wspólnie z innymi księżmi celebrowali mszę świętą.
Potem w refektarzu odbyło się spotkanie opłatkowe z Metropolitą Wrocławskim arcybiskupem JE Marianem Gołębiewskim, który wygłosił słowo do dziennikarzy. Mieliśmy okazję połamać się opłatkiem z arcybiskupem i innymi dostojnikami Kurii oraz wzajemnie złożyć sobie życzenia noworoczne.
Lesław Miller
Wigilia seniorów 2009
Doroczne spotkanie wigilijne dziennikarskich seniorów odbyło się 17 grudnia 2009 roku w kawiarni hotelu im. Jana Pawła II. Żurnaliści łamali się opłatkiem i mieli okazję do wspomnień. W wigilii uczestniczyli znamienici goście.

Przewodniczący Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, red. Jan Cezary Kędzierski, powitał naszego wielkiego przyjaciela – Jego Eminencję Henryka kardynała Gulbinowicza, marszałka Województwa Dolnośląskiego – Marka Łapińskiego, przedstawicielkę Syndykatu Dziennikarzy Polskich – red. Lenę Kaletową i przewodniczącego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – red. Tomasza Orlicza. W spotkaniu uczestniczył m.in. red. Waldemar Niedźwiecki, który przez trzy poprzednie kadencje pełnił funkcję przewodniczącego Zarządu Oddziału Dolnośląskiego SD RP.

Kardynał pobłogosławił dziennikarzy i życzył, abyśmy za rok spotkali się w tym samym składzie.

Zdjęcia: Ryszard Godlewski
****
16 grudnia 2009 r. na zaproszenie Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich gościliśmy na spotkaniu opłatkowym zorganizowanym w Klubie Muzyki i Literatury. Naszym Koleżankom i Kolegom w imieniu SD RP Dolny Śląsk złożyliśmy życzenia świąteczne. (bs)
TVP zapowiada likwidację ośrodków regionalnych
Ten rok telewizja publiczna zakończy stratą w wysokości 200 mln zł. Jeszcze nigdy spółka TVP nie notowała na koniec roku ujemnego wyniku finansowego – alarmuje gazeta.pl.
Zarząd TVP prosi ministra skarbu o pomoc i ostrzega, że jeśli ta nie nadejdzie, w przyszłym roku może być zmuszona do: rezygnacji z części misyjnych produkcji, likwidacji niektórych ośrodków regionalnych, dalszej redukcji zatrudnienia (w grudniu kończą się w TVP zwolnienia grupowe, które objęły 403 osoby), ograniczenia inwestycji oraz zaprzestania wspierania produkcji filmowej. Według prognoz KRRiT w przyszłym roku telewizja dostanie nie więcej niż 120 mln zł z abonamentu – informuje dziennik.pl. Wpływy z abonamentu pokryłyby zaledwie siedem procent kosztów funkcjonowania telewizji publicznej.
„Pół wieku Wieży malowanej” dla Wiesława Gerasa
Wiesław Geras został odznaczony medalem „Pół wieku Wieży malowanej” 1959-2009, który został mu przyznany przez Zarząd Polskiej Sekcji Miedzynarodowego Stowarzyszenia Krytyki Teatralnej (AICT/IACT).

Henryk Jagodziński (1928 – 2000) Król cyganerii


“Urodziłem się, więc jestem, jestem, więc myślę. Wielu myśli, że myśli, ale nic więcej. Ja myślę, że myślę więcej, bo mi za to płacą; niewiele wprawdzie – jako że myślenie wciąż ma ogromną przyszłość, ale nie ma żadnej teraźniejszości – zawsze jednak. Jestem małomówny, ale daję dużo do myślenia. Szanuję czas czytelników, oszczędzam papier i nie przemęczam się”.
Tylko wyjątkowo cierpliwi i pilni mogą dotrzeć do archiwalnych numerów Słowa Polskiego, w którym to dzienniku przez lat 40 drukował swe myśli nieżyjący już autor. Efemerydą jest wydany z okazji 30-lecia Klubu Dziennikarza we Wrocławiu Merkuriusz Klubowy Extraordynaryjny, bogato zdobiony fraszkami Henryka. Również wydawnictwo specjalne na 50-lecie Słowa Polskiego (rok 1995) zawiera prawie na każdej stronie Jego “przebłyski” przygotowane specjalnie na tę okazję.

Rok 2000 był dla Henryka datą magiczną. Bardzo chciał go doczekać. I stało się – zmarł 1 stycznia tegoż. Spoczywa na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.

10 lat bez Henryka Jagodzińskiego
„Z nowym tysiącleciem, tysiące nowych nadziei, ale cóż – termin”. Te słowa, to jeden z dwóch ostatnich aforyzmów (zwanych przez autora „ przebłyskami”), które napisał Henryk Jagodziński, twórca wrocławskiej szkoły aforystów, a jednocześnie współpracownik Słowa Polskiego, 30 grudnia 1999 roku, dwa dni przed śmiercią.
Umysłowo jak zawsze błyskotliwy, choć fizycznie bardzo już słaby Henio, lękał się magicznej dla niego daty 2000 roku i jakby przeczuwał, że już jej nie przeżyje. Dane mu jednak było, choć jeden tylko dzień, cieszyć się radością Nowego Roku. Tego samego dnia napisał też Henio, poruszony śmiercią Jerzego Waldorffa : „Pan Bóg robiąc remanent tysiąclecia powołał Jerzego Waldorffa jako konsultanta spraw polskich”. Jeśli Waldorff, walczący zawsze o właściwe miejsce w życiu narodu dla muzyki i szerzej – polskiej kultury – jest od tych spraw boskim konsultantem, to Henio z pewnością został w zaświatach doradcą od słowa polskiego. Tego w cudzysłowie , jako że 40 lat publikował swe „przebłyski”, fraszki i felietony w dolnośląskim „Słowie Polskim”, jak też i tego normalnego słowa. Swymi filozoficzymi, dobrotliwie ironicznymi aforyzmami na temat człowieka i czasów, w których mu przyszło żyć, uczynił je nieśmiertelnym. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak słowo pod piórem Henia stawało się aforyzmem, wpisywanym natychmiast do notesu, z którym Henio nigdy się nie rozstawał.
Jak słusznie stwierdza we wstępie do antologii „Współczesna aforystyka polska” wybitny badacz dziejów aforyzmu prof. Joachim Glensk, aforyzm, mimo iż swą genezą sięga starożytności, należy do najmniej zbadanych form literackich. „Aforyzm – zwięzłe zdanie wyrażające jakąś myśl filozoficzną, moralną lub regułę życiową”, jak głosi definicja w słownikach języka polskiego, nie cieszy się nadmiernim zainteresowaniem ani teoretyków literatury, ani też jej historyków. Stosunkowo najwięcej uwagi poświęca mu jeszcze krytyka literacka, ale raczej w aspekcie przedstawiania biografi twórców, niż badania zawartości utworów. Czyżby winni byli sami autorzy? Jeśli bowiem Henryk Jagodziński stwierdza żartobliwie, że „gdy aforysta się streszcza, nie ma właściwie już nic do powiedzenia”, to co tu badać? Szczególnie, gdy i w innym miejscu twórca powiada: „Aforyzm – utwór, w którym pointa leży na początku, a dalszego ciągu w ogóle nie ma”.
Niestety, nie tylko krytyka niepoważnie traktowała owe finezyjne, przewrotne nieraz, zawsze jednak pełne mądrości, literackie słowne cacka. Przez długi czas wstrzymywano się przed przyjęciem Henia w szeregi Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Związku Literatów Polskich. „Co to za utwory, jedno zdanie” – z lekceważeniem odnoszono się do tej najmniejszej formy literackiej. „Ale jakie!” – odparowywał autor. „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się – to też tylko jedno zdanie, a chyba nie powiecie, że bez znaczenia”. Nie powiedzieli, i w ten sposób Henio, stał się nie tylko bywalcem klubów, ale i członkiem stowarzyszeń twórczych.
Bogactwo duchowe mistrza nie zmieniało się jednak niestety w nadmierne dobra materialne. Wynaleziony przez Fenicjan pieniądz bardzo niechętnie wędrował do kieszeni twórcy. Powód był prosty. Aforymy Henryka niektórzy naczelni redaktorzy skłonni byli wyceniać w … centymetrach kwadratowych zajmowanej w gazecie powierzchni, a nie jak produkt literacki. Finansowe efekty podobnej kalkulacji były dla Henia opłakane. A bywały takie chwile, że wisiał nad nim i zakaz publikacji. Bo jak można niebezpiecznie ośmieszać sługi aparatu bezpieczeństwa rządzącej wówczas partii (dla przypomnienia – PZPR) i w aforyźmie pt. „O pewnym donosicielu” wprost stwierdzić: „raz nie doniósł, zesrał się po drodze”.
Twórczość Henryka Jagodzińskiego to kontynuacja dokonań znakomitego satyryka i liryka Stanisława Jerzego Leca, którego aforyzmy znane są daleko poza granicami Polski, podobnie jak i Wiesława Brudzińskiego. Pilni szperacze tej formy literackiej doszukają się aforyzmopodobnych sentencji w twórczości romantyków polskich A. Mickiewicza, J. Słowackiego, Z. Krasińskiego. Mało kto też wie, że i we Frankfurcie nad Menem ukazała się w 1974 roku antologia polskich aforyzmów z ub. wieku pod literacką redakcją satyryków J. A. Marianowicza i R. M. Grońskiego zatytułowana „Denkspiele. Polnische Aphorismen des 20. Jahrhunders”.
Ok. 60 tys. aforyzmów Henryka Jagodzińskiego wydrukowanych w ciągu przeszło pięćdziesięciu lat pracy w ponad 50 czasopismach krajowych i zagranicznych stanowi trwały dorobek w dziejach polskiej aforystyki. Dwa miasta mogą być szczególnie dumne z osoby Henia. Pierwsze to Łódź, w której się urodził 30 września 1928 roku i której to satyryczny dwutygodnik „Karuzela” przez lata ubogacał swymi fraszkami i aforyzmami. Drugie to ukochany przez niego Wrocław, do którego przeniósł się w 1952 roku. Tu też po studiach na Wydziale Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego przez kilka lat nauczał młodzież szkół średnich. Był niekonwencjonalnym zarówno studentem, jak i nauczycielem. Jako student zbierał cięgi w prasie komunizujących studentów za zbyt bujny zarost. Jako nauczyciel zaskoczył wizytatora niezwykłym, jak na matematyka, dowodem na podobieństwo trojkątów: „ Tu jest równo, tam jest równo, czemu by nie miały być podobne?”
Zaskakiwał do końca życia. Najbardziej, gdy dziesięć lat temu, 1 stycznia 2000 roku nagle przeszedł do nieśmiertelności.”..Tysiące nowych nadziei, ale coż termin!”
Henryk Jagodziński – Król Cyganerii. Wspomnienie
Tekst: Wojciech W. Zaborowski
Na tropach wspólnego dziedzictwa: „Brief von Breslau nach Wrocław…“
Za oknem gasły już uliczne lampy i pojaśniało niebo, gdy oderwałem się od lektury książki, która nie była przecież ani zapierającym dech w piersiach kryminałem, ani też odtajnionym nagle zbiorem dokumentów rzucających nowe światło na współczesne dzieje. A jednak „Literarischer Reiseführer Breslau” pióra Roswithy Schieb, (drugie, uaktualnione wydanie, właśnie się ukazało na niemieckim rynku), przykuwa uwagę, wywołuje pozytwne emocje i to zarówno u niemieckiego, jak i polskiego czytelnika.
„Literacki przewodnik…”nie jest efemerydą wydawniczą. Pomysłodawcą interesującej serii jest „Deutsches Kulturforum östliches Europa”. Postanowiłem dotrzeć do źrodła. Pomocne stały się w tym niedawne Targi Ksiażki.
Spotkanie miało miejsce we Frankfurcie nad Menem. Równie dobrze jednak mogłem panie Ariane Afsari i Kristine Frencel spotkać w Lipsku, Warszawie, Wrocławiu, Lwowie, Brnie, Kłajpedzie, Pecsu – o Poczdamie już nie wspominając, jako że w tym właśnie mieście znajduje się siedziba powstałego w 2000 roku Niemieckiego Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej. Obie panie są pracownikami tego Forum i reprezentują je również w partnerskich kontaktach z zagranicznymi ośrodkami i wydawnictwami. Obchodzące w roku przyszłym jubileusz dziesięciolecia Forum założono z inicjatywy Pełnomocnika Rządu Federalnego ds. Kultury i Mediów. Za cel postawiono informowanie, szczególnie młodzieży, o historii oraz wspólnocie kulturowej terenów należących niegdyś do Niemiec, a wchodzących dzisiaj w skład państw Europy Środkowej i Wschodniej.
Jak poinformowały mnie miłe rozmówczynie, działalność Forum nie ogranicza się tylko do publikacji książek. Organizowane są liczne wystawy ( np. prezentacja śląskich Kościołów Pokoju na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie), spotkania autorskie,wykłady i dyskusje, sesje popularnonaukowe, koncerty. Wspomniane imprezy przygotowywane są we współpracy z zagranicznymi partnerami, do których zaliczają się uniwersytety, instytucje kulturalne i stowarzyszenia literackie, muzyczne i plastyczne, jak również muzea, wydawnictwa, rozgłośnie radiowe, stacje telewizyjne. W jubileuszowym roku 2010 Forum planuje m.in. dwudniowe obchody rocznicy bitwy pod Grunwaldem (1410 r.) i specjalną sesję naukową w Olsztynie. Swą działalnością poprzez dialog i współpracę, Forum aktywnie przyczyniając się do popularyzacji kulturowych tradycji regionów, jest swoistym pośrednikiem między Wschodem i Zachodem. A wszystko to służyć ma lepszemu zrozumieniu naszych społeczeństw i lepszej współpracy ludzi i instytucji w jednoczącej się Europie.
Raz jeszcze sięgam po przewodnik Roswithy Schieb. W aneksie autorka przywołuje 130 pozycji bibliograficznych, w tym wiele polskich źródeł. Wertuję strony. Wzrok mój pada na fragment wiersza: „Sei gegrüßt Wratislavia und du, grausilberne Oder (…) sang mir deutsch und polnisch”. Tak zaczynał swój poetycki list „Brief von Breslau nach Wrocław” do mieszkającego w nadodrzańskiej metropolii Tadeusza Rożewicza niemiecki poeta Heinz – Winfried Sabais. To słowa nie mniej ważne, niż oficjalne deklaracje polityków. Na naszych oczach Europa, choć z oporami powraca do swych wspólnych korzeni.
