Zmarł redaktor Andrzej Kępiński

Redaktor Andrzej Kępiński zmarł nagle rano 6 lutego 2015 r. w Jeleniej Górze. Prochy redaktora spoczęły w grobie rodzinnym na starym cmentarzu w Kamiennej Górze.

Andrzej Kępiński urodził się 31 maja 1953 roku w Głuszycy koło Kamiennej Góry. Magister socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 1972 r. dziennikarz, aktywny działacz Klubu Dziennikarzy Studenckich (KDS), laureat “Czerwonej Róży” – prestiżowej nagrody w środowisku studenckim lat siedemdziesiątych. Publicysta “Nowin Jeleniogórskich”, “Wiadomości Elbląskich” (zastępca redaktora naczelnego), tygodnika “Wprost”.

 

Bardzo udanie zadebiutował książkami: “Kto jest kim w Polsce- inaczej” (tom I w 1985 a tom II w 1986 – SW Czytelnik), “Inaczej- kto jest kim w Polsce ( AP Czas- 1989 r.) .

 

Od 1984 roku “wolny strzelec” – jako niezależny dziennikarz m.in. współpracownik “Sztandaru Młodych”, “Trybuny”, “Rzeczpospolitej” , TVP 1 i TVP 3. Dokumentował I Zjazd Solidarności i dwa ostatnie zjazdy PZPR.

Producent muzyki – dzieł Wojtka Jasińskiego pt „Apokalipsa” i „Krzyżtopór” oraz „Pod włos” grupy Guliwer. Ostatnio pracował nad wystawieniem własnej bajki muzycznej pt. „Smog deszcz” ( muzyka W. Jasiński, A. Kępiński, K. Smardz w aranżacji Romana Samostrokowa).

 

Scenarzysta, reżyser i producent filmów dokumentalnych m.in. „Czas zmiany” (2002r.), „Tron na Majdanie Niepodległości” (2005r.), będący pilotem filmu także przez niego wyprodukowanym „Tron na Ukrainie”(2007r.) „Zdrada Lecha Wałęsy & Co” 2009 r., „Po prostu Isak” (2010 r.) „Mołdawianin w Kijowie” 2011, „Nikt” 2012 rok – premiera na Uniwersytecie im. Iwana Franki we Lwowie.

 

Od 2000 roku Andrzej Kępiński dokumentował działalność Orderu Świętego Stanisława i jego Wielkiego Mistrza Prezydenta RP na Uchodźstwie Juliusza Nowinę Sokolnickiego. Co zaowocowało książkami: Zdrada Prezydenta Wałęsy& Co. Przyczynek do historii Polski. Wielki Mistrz Polski Juliusz Nowina Sokolnicki. Przyczynek do biografii, Rozmowy 2000-2008, Wielki Mistrz Polski Juliusz Nowina Sokolnicki a zdrada Lecha Wałęsy.

 

Od 2001 r. dokumentował społeczne i polityczne przemiany na Ukrainie. Książki “Zodczyj Walentyn Isak” ukazała się po rosyjsku w 2010r, a “Ukraina. Po obu stronach Dniestru” w 2014 roku po polsku w Wydawnictwie Zysk.

 

W 2011 roku powołał Polsko Ukraiński Wędrujący Festiwal Filmowy Bo! W Radzie Programowej Festiwalu znaleźli się m.in. Michaiło Illienko – wybitny reżyser ukraiński, Juryj Andruchowycz – uważany za najlepszego współczesnego poetę i pisarza Ukrainy, Wlada Karolkowa z kijowskiej wytwórni filmowej “Batyskaf”, Dmytro Ivanow -producent wziętego festiwalu w Kijowie oraz Stanisław Panteluk redaktor naczelny polskiego “Dziennika Kijowskiego”, Jolanta Stopka – dziennikarka, Piotr Żukowski – producent festiwalu “Happy End“. Przez 2 lata jeździł z polskimi filmami po miastach Ukrainy organizując pokazy na uniwersytetach, domach kultury i w kinach.

 

Ostatnio pracował nad realizacją projektów pod roboczym tytułami:

„Wołyń” ( książka, film i wystawa fotograficzna)

„Lekcja patriotyzmu. W poszukiwaniu Rzeczpospolitej” ( pełnometrażowy film i książka) dziełami zainspirowanymi XII Międzynarodowym Rajdem Katyńskim , w którym wziął udział w 2012 roku wraz z operatorem Jurą Dołgoruczko i fotoreporterem Jolanta Stopką. Książka jest już ukończona a przyświeca jej znamienne motto „Narody dawnej Rzeczpospolitej aby przetrwać muszą się zjednoczyć”.

„Interdyscyplinarny Festiwal w Poszukiwaniu Rzeczpospolitej”

Był człowiekiem bardzo utalentowanym i bardzo pracowitym. Bezkompromisowym. Obok dziennikarstwa jego największą pasją była piłka nożna, w którą grał do ostatnich dni.

 

Andrzej Kępiński był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, był także we władzach Kongresu Mediów Niezależnych. W 2009 roku, co bardzo cenił, został mianowany Kawalerem Orderu Świętego Stanisława. Do KMN przystąpił z ogromną radością i nadzieją, uważając że właśnie Wolne Media powinny promować wszędzie dyskusję na temat naszej racji stanu. I taka dyskusja musi się toczyć teraz – w kontekście aktualnej sytuacji politycznej w Europie.

Jolanta Stopka

Tatarscy lekarze zwierząt i inne opowieści

Muzułmański Związek Religijny w Rzeczypospolitej Polskiej

Najwyższe Kolegium Muzułmańskie

Przedstawicielstwo MZRwRP we Wrocławiu

Klub Muzyki i Literatury we Wrocławiu

 

zapraszają serdecznie na spotkanie pt.

Tatarscy lekarze zwierząt i inne opowieści

 

którego gościem będzie

dr n. wet. Włodzimierz Gibasiewicz

pisarz i publicysta

 

Rozmowę z Gościem poprowadzi Musa Czachorowski

14 lutego 2015 roku, godz. 17.00

w Klubie Muzyki i Literatury

Pl. Tadeusza Kościuszki 10, Wrocław

 

Włodzimierz Andrzej Gibasiewicz – doktor nauk weterynaryjnych, publicysta i badacz dziejów medycyny weterynaryjnej. W roku 1977 ukończył Wydział Weterynaryjny Akademii Rolniczej we Wrocławiu, sześć lat później obronił pracę doktorską.

Jest autorem ponad 140 artykułów naukowych i popularnonaukowych publikowanych m.in. w „Medycynie Weterynaryjnej”, „Życiu Weterynaryjnym”, „Magazynie Weterynaryjnym”, „Hodowcy Drobnego Inwentarza” „Nowościach Weterynarii”, „Weterynarii w Terenie” oraz podręcznika dla lekarzy weterynarii: „Choroby królików” (PWN, 1989), wieloletnim redaktorem naczelnym „Biuletynu Informacyjnego Wielkopolskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej”.

Napisał książki: „Psy znanych i lubianych” (1992), „Sylwetki wielkopolskiej weterynarii” (2003), „Spotkania po latach” (2007), „Cztery psy i ja” (2009), „Niepowtarzalni. Lekarze weterynarii ofiary II wojny światowej” (2009), „NN – Nieznani niepowtarzalni. Zadziwiające losy lekarzy zwierząt” (2010), „Lekarze weterynarii. Ofiary II wojny światowej” (2011), „Życie godne pomnika” (2011), „Odnalezione głosy. Zadziwiające losy lekarzy zwierząt” (2013) oraz „Utrwalone skrawki życia” (2014).

Prowadzi prywatny gabinet weterynaryjny dla małych i dużych zwierząt w Dusznikach (Wielkopolska) oraz pracuje jako urzędowy lekarz weterynarii.

 

Musa Czachorowski (Musa Çaxarxan) – dziennikarz, poeta, wydawca, działacz polskiej społeczności tatarsko-muzułmańskiej. Rzecznik prasowy Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Redaktor naczelny kwartalników „Przegląd Tatarski” i „Muzułmanie Rzeczypospolitej”, redaktor prowadzący „Rocznika Tatarów Polskich. Seria 2”. Autor dwunastu zbiorów poetyckich, m.in. „Chłodny listopad”, „Dotknij mnie”, „Samotność”, „Rubajaty stepowe”, „Jeszcze tylko ten step…”. Współautor antologii poezji polskich Tatarów „Oto moje dziedzictwo”. Twórca Inicjatywy Wydawniczej Çaxarxan Xucalıq, publikującej literaturę o tematyce tatarsko-muzułmańskiej.

 

 

 

Wigilia seniorów 2014: Jeszcze wiele, wiele lat…

… jeszcze wiele, wiele długich lat! Te życzenia dominują przy wszystkich chyba przedwigilijnych, bożonarodzeniowych spotkaniach opłatkowych, niezależnie od zawodowych preferencji organizujących je środowisk. Wielu lat w zdrowiu i intelektualnej kondycji, wielu okazji do dalszych spotkań w gronie przyjaciół, kolegów, czy tylko bliskich znajomych.

I – gdy mowa o spotkaniach środowiskowych dziennikarzy – dodać też trzeba życzenia natury ogólniejszej, związane ściśle z pełnionym zawodem, który wręcz wymusza myślenie w kategoriach ogólnospołecznych. Przeto, wielu lat w dobrze gospodarczo prosperującym kraju, którego postawieni na świeczniku, a więc poddani nie tylko oglądowi, ale i ocenie przedstawiciele, potrafią zadbać o zaspokojenie potrzeb i pragnień swych obywateli. A że Polska nie jest samotną wyspą, oby i sytuacja międznarodowa pozwalala na optymistyczne spojrzenie w przyszłość. Ten życzeniowy program, to konieczne do normalnego życia minimum, zarazem jednak, porównując go z tzw. realem, program maximum. Dlatego są to tylko życzenia, choćby i „pobożne”, ale składane z nadzieją, że być może nadchodzący Nowy Rok przyniesie ich spełnienie.

Wręczenie Nagrody Dziennikarz na Med(i)al

To dla mnie radość i zaszczyt, że i w tym roku dane mi jest pisać o dorocznym spotkaniu nas, aktywnych – nie mylić z niegdysiejszym aktywem – czyli żywych i żywotnych seniorów. W tradycyjnym miejscu (hotel Mercure przy placu Dominikańskim), o tradycyjnej porze (godz. 16.00) i oczywiście w grudniu (12 XII), nestorzy pióra, mikrofonu i żywego obrazu spotkali się, by przy opłatku złożyć sobie życzenia z okazji nadchodzących świąt oraz Nowego Roku, jak również przy wieczerzy powspominać, jak to drzewiej bywało.

Z prawdziwą radością witaliśmy w swym gronie, już po raz dziewiętnasty, byłego metropolitę archidiecezji wrocławskiej, Jego Eminencję księdza Henryka Kardynała Gulbinowicza, który przyszedł z hojnym darem – poinformował nas o zaniesionych w trakcie specjalnej mszy w naszej intencji modlitwach do swego „Szefa”, by w swej łaskawości pozwolił nam w tym samym składzie spotkać się również w roku przyszłym. Wszyscy mamy nadzieję, że prośba sędziwego, cenionego za otwartość i poczucie humoru, lubianego przez środowisko dziennikarskie Hierarchy, zostanie wysłuchana, tym bardziej, że Dostojny Gość już zadeklarował swój dwudzisty już udział w opłatku 2015 roku.

Nie wszyscy mogli z nami świętować. Chwilą ciszy uczciliśmy odejście z naszego grona do nieśmiertelności Marii Bułacik, Stanisława Kędzierskiego, Tadeusza Dudzia, Ryszarda Pollaka ( choć formalnie nie należał do naszego Stowarzyszenia) i Czesia Kryczka.

Miłym elementem spotkania stało się wręczenie nagrody „Dziennikarza na Med(i)al” red. Marii Woś, znanej i cenionej dziennikarce radiowej. Nagroda (szklana bryła z napisem „Prawda, Przyzwoitość i Pasja”, przyznana została jednogłośnie przez kapitułę w składzie: Tomasz Orlicz, Marian Maciejewski – SDP, Waldemar Niedźwiecki, Bogusław Serafin – SD RP Dolny Śląsk. Jak z uznaniem zauważono, oba stowarzyszenia dziennikarskie zgodnie podjęły działania w interesie całego dziennikarskiego środowiska. Budzi to nadzieję, że być może w dającej się przewidzieć przyszłości dojdzie – szybciej niż w wypadku Korei – jeśli nawet nie do natychmiastowego zjednoczenia, to przynajmniej „stowarzyszenia Stowarzyszeń”.

 

Dzielimy się opłatkiem, czyli spotkanie w obiektywie Ryszarda Godleskiego.

 

Tradycyjnie, jak co roku prowadzący opłatkowe spotkanie Kol. red. Waldemar Niedźwiecki, nie omieszkał podziękować sponsorom, zarówno za ich przybycie, jak i za materialne wsparcie imprezy. Oto oni: Ryszard Sofiński (prezes „Kuźni Polskiej SA), Władysław Piszczałka („MAT”), Janusz Cymanek (prezes „Michael Huber”), Halina Łoś („ATOM”), Andrzej Dadełło (prezes DSA), Marek Paśko (Marton Ltd), Adam Łącki (prezes KRD), Bogusław Klik (Amrest).

W tegorocznym spotkaniu uczestniczył też jako gość, powitany brawami, poseł Przemysław Czarnecki.

Jak zawsze „opłatek” stał się okazją do ożywienia kontaktów towarzyskich, które w ciągu roku z różnych powodów uległy zrozumiałemu osłabieniu. Jak się bowiem nie cieszyć z ponownego spotkania z Wiesławem Gerasem, (dyrektor artystyczny Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru), Jasia Akielaszka (wydawnictwo „W kolorach tęczy”), Lesława Millera ( wydawca i red. naczelny m.in. „Odrodzonego Słowa Polskiego”), czy Tadeusza Hołubowicza ( red. naczelny czasopisma literackego „EuroArt”). I tylu innych, których wymienienie tylko z nazwiska przekraczałoby ramy skromnej notatki!

Atmosfera była tak ciepła, iż w pełni zrozumiały był brak śniegu i niskich temperatur. Malkontenci bąknęli wprawdzie, że do prawdziwej wigilii brakowało jeszcze prawie dwóch tygodni, i raczej to było powodem niezbyt zimowej aury – my jednak wiemy swoje – rodzinna atmosfera topi każde lody! I oby owego ciepła nie zabrakło nam po Bożym Narodzeniu, przez wszystkie kolejne dni nowego, 2015 roku! A na razie „salve festa dies!”

Tekst i zdjęcia: Wojciech W. Zaborowski

Szopka „SŁOWA” – tradycyjna, chociaż nowa

Ta szopka nie daje Ci wyboru, choć wybory były też niezłą szopką!

Słychać śpiew chóru – mieszanego, a trochę i zmieszanego:
Do szopy, hej pasterze, do szopy, bo tam cud…

Wchodzi Narrator – tu trafna uwaga, a do tego szczera, z rysów przypomina red. Lesława Millera:
Co słyszę, kto tak omamił nam lud,
że szopkę z wyborami uważa się za cud?

Chór – trochę wyłamując się z chóru powszechnego (nie mylić z katolickim!):
My nie jesteśmy chór od powtarzania bzdur.
Na bezimienną masę dziś polityk liczy,
I komisję, co głosy niedokładnie zliczy.
Choć od czasów komuny zmądrzał polski lud,
Dwa i dwa pięć bywa –  i to był ten cud!

Narrator:
W Europie rzecz rzadka, Polska specyfika,
Że po wyborach zbiorcza statystyka fika.
I czy to IV  RP, czy komuny zręby,
Rzadko „wybaczcie” padnie z polityków gęby.
Jak uczy historia, to raz miał odwagę
warchoł poseł. Wrzasnął „veto” i czmychnął na Pragę.
Dziś się za „kontynuacją” werbuje ulicę,
Po czym zmienia Warszawę… na Belgii stolicę!

Pojawia się ludzkowładczy były premier Donald Tusk:
Ja słucham europosłów, nie Niemca, czy Ruska.
Niech się dzieje w Europie święta wola Tuska!

Chór (zachwycony) śpiewa na każdą melodię, byle była „gloria”:
Chwała na wysokości, chwała na wysokości… (po przerwie, niepewnie) …a pokój?

Nie znajdując odpowiedzi, zmieszany chór mieszany, opuszcza miejsce występku (występek = mały występ). Pojawia się Narrator:
Wybór prezydenta, to nie wybór miss,
Przepadła więc w wyborach kandydatka z PiS.
Choć wysoko zaszła Stachowiak – Różecka,
Wygrał ten, którego Wrocław zna od dziecka.
Wygrał Rafał, który – tu pointa krótka,
Zrobił Mirosławę … hmmm, po prostu w DUTKA!

Wchodzi prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz:
Dzięki za uznanie  Panowie i Panie
Wieczne niechaj będzie me urzędowanie.
Ciągle w górę! Jak? – nie będę skryty,
Za tort – wstąpiłem do „Wrocka” ELITY!

Zdyszany chór  wpada na scenę:
Musimy tu poprawić pana Prezydenta,
Bo prawda dla polityków, nie zawsze rzecz święta.
Swoją mówkę mógłby wygłosić na nowo,
Wszedł na  j u b i l e u s z  ELITY (z tortem),
jak doniosło„Słowo”!

Pojawia się prof. Jan Miodek:
Słowo rzecz doniosła, zwłaszcza, gdy jest nośne,
Chociaż gdy za głośne, bywa też nieznośne.
Filolog zatem, jasno to wynika,
Nie może konkurentem być dla polityka.
I ja także – nie będę tu skryty
Choć bez tortu, wszedłem do ELITY!

Chór:
Słowo czyni człowieka,
na „Słowo” czytelnik czeka.
Cieszmy się że wciąż na nowo
Walczy profesor Miodek o godne polskie słowo.

Narrator, w uzupełnieniu, kończąc pisanie tekstu o wrocławskiej ELICIE i Profesorze:
Do wrocławskiej elity śpiewając wszedł honorowo,
Daję na to me „Odrodzone Polskie Słowo”!

Pojawiają się filary kabaretu „Elita”: Jerzy Skoczylas, Leszek Niedzielski i Stanisław Szelc:
Ciągle o ELICIE, ani słowa o nas?
Dziwnie elitarnie wygląda ta strona.
Wnosimy poprawkę, czy ktoś będzie zły,
czy nie, ELITA – to my!
Wie każdy, od 45 lat
ELITA zmienia Wrocław, Polskę, świat!

Chór, trochę zaskoczony:
Słowo łączy, słowo dzieli,
nastąpiło w Polsce  pomieszanie elit!

Z lewej strony wchodzi samotny Radosław Mołoń, były wicemarszałek województwa dolnośląskiego:
Armia pozostała, choć nie ma marszałka.
Z wyborczej taktyki należy się pałka,
Choć dobrze wiedziałem, czego w życiu chcę.
SL pozostało, ja dostałem w D!

Chór i Narrator, rzadko kiedy tak zgodni:
Wyborca z centrum i z prawa, gdy on skręcał z lewa,
Przestajesz pełnić urząd, gdy pycha cię zalewa.

Narrator:
Za to kupony od poprawności politycznej obcina
Grzegorz Schetyna, Grzegorz Schetyna!
Dzielące kontynent zasypać chce  wykopy
Tworzy „Nowy pakt dla Europy”.
Na salonach świata błyszczeć zaczyna
Grzegorz Schetyna, Grzegorz Schetyna!
Znów Polska będzie od morza do morza
Za sprawa Grzegorza, za sprawa Grzegorza!

Milczący dotychczas chór pro(te)stuje nieśmiało:
Błąd odkryliśmy, co mu nie pomoże,
bo zamiast „morza” powinno być „może”.

Pojawia sie Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych:
Ten, kto na sporcie się zna,
Wie, jak mecz rozegrać ma.
Tusk Polskę opuścił dla Euroraju,
Ja całą zagranicę mam u siebie w kraju.
Przy tym i kapłon wie i byle gąska,
Kocham stolicę Dolnego Śląska.
Za rok  na pewno ujrzycie mnie na nowo
Macie moje słowo…

Narrator (trochę nie na temat, lecz w słusznej sprawie):
… i czytajcie „Słowo”!

Chór,  wspomnieniowo, śpiewa w nastroju lirycznym:
Dwaj przyjaciele z Wrocławia, dwie gwiazdy znad Ratusza
Zdrojewski oraz Schetyna, każdego nad Odrą to wzrusza.
Obaj znani w tym mieście, Polsce i Europie
Pierwszy ma związek z kulturą, drugi dyskretnie dokopie!

Narrator, wskazując na nowego gościa, Sławomira Błażewskiego, byłego burmistrza Obornik Śląskich
Gdzie są wygrani, przegrany być musi
Na własne życzenie często, bo gdy władza kusi,
Człek w walce o stołek zmienia się szalenie
Zapominając o „ i nie wodź nas na pokuszenie”.
A gdy burmistrz lokalnych poddanych przydusi
Przegra, bo wyborca już się nie da skusić
Teraz w mieście mówi i cieć i konował ,
Aleś się Sławku pięknie „zbłażewował”!

Burmistrz Sławomir B. bez słowa opuszcza scenę i chyba już na nią nie wróci. Chór błagalnie do Narratora:
O Wielki Narratorze, co znasz wartość słowa
Spraw, by i w dziennikarstwie nadeszła odnowa.
I nim się skończy tegoroczna szopa
Dla dobra ludzi pióra, daj miernocie kopa!

Narrator
Wymyślili niegdyś światli „towarzysze”:
Miernota niech rządzi, kto ma talent – pisze.
W powszechnej opinii dziś, każdy to wie,
Układ, pieniądz rządzi, a pisze, kto chce.
Nie chcę, by goryczy przelała się czara
O detale pytajcie szefa –  Waldemara.

Chór, współczująco patrząc na drzemiącego  szefa Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, Waldemara Niedzwieckiego:
Stary niedźwiedź mocno śpi,
Nasz Waldemar ciągle śni,
Że Stowarzyszenie kocha go szalenie,
Jak się ocknie, będzie źle,
Pozna prawdę, to nas zje.
Taki dziwny nadszedł czas,
To on potrzebuje nas
Na nic próżne gatki, potrzebne są składki
Każdy, kto zapłaci ją
Dziennikarzem jest z chwilą tą.

Szef się budzi, z gorącym apelem zwraca się do ludzi:
Przesada! Koledzy, sztuki towarzysze!
Nie ten jest dziennikarzem, który nic nie pisze
Powiem więcej, nie da ukryć się,
Nie, nie ten jest dziennikarzem, który pisze źle!
Nie ma miejsca u nas dla nieuka
Pisanie to wiedza, talent, ale także sztuka.
Wierzę, że jakościowy nastąpi wnet skok,
Zdrowia szczęścia życzę na ten Nowy Rok!

Pojawia się uśmiechnięta postać kardynała Henryka Gulbinowicza:
Wśród nocnej ciszy padły mądre słowa
Przyda się wszystkim szopka narodowa
Bo każdy, gdy ludzkie opuszczą go złości,
Pragnie wiary, nadziei, tęskni do miłości.
Niech to pragnienie w sercach pozostanie
Ja z serca błogosławię – a Ty dopomóż, Panie!

Obok Kardynała, byłego wrocławskiego metropolity, pojawia się cały krąg postaci Szopki. Wszyscy:
Cicha noc, święta noc,
Jak co roku wrażeń moc.
Jeszcze trochę, jeszcze krok
I  nadejdzie Nowy Rok.
Niechaj radośc w Was zagości,
Szczęścia, zdrowia, pomyślności!

Tekst:
Wojciech W. Zaborowski
– autor szopki, który czuje się winowajcą i zmierza na wrocławski Rynek w kierunku pręgierza.

Idea Szopki i współpraca merytoryczna:
Lesław Miller

Tekst ukazał się w „ODRODZONYM SŁOWIE POLSKIM 12 (17) / 2014

Życzenia, życzenia, życzenia

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia składamy Koleżankom, Kolegom i Przyjaciołom serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności, nieustającego zdrowia, zgody i miłości w rodzinie, wytrwałości w działaniach na rzecz dobra wspólnego i naszego Stowarzyszenia Jerzy Domański,  przewodniczący ZG SDRP, Andrzej Maślankiewicz, sekretarz generalny ZG SDRP.

Życzymy Państwu na te radosne i rodzinne Święta Bożego Narodzenia, aby były pełne ciepła, uśmiechu i życzliwości. Zaś na cały rok 2015 życzymy, aby upłynął w zdrowiu i był lepszy pod każdym względem od tego mijającego. Zarząd Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP
 



Nadawca: Stanisław Dziuba

 
W dzień Bożego Narodzenia
Radość wszelkiego stworzenia,
Więc niech pełnia tej radości
Zawsze w sercach Waszych gości!

Niech Rok Nowy niesie blaski
Bożej chwały, Bożej łaski,
A blask gwiazdy betlejemskiej
Wśród wędrówki świeci ziemskiej!






Dobrych Świąt Bożego Narodzenia
i szczęśliwego Nowego Roku,
a w nim nowego spojrzenia
na wszystkie sprawy
życzą
Żyromscy starsi i młodsi



Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ NOWEGO 2015 ROKU –

WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI I NAJWIĘCEJ ZDROWIA DLA WSZYSTKICH KOLEŻANEK I KOLEGÓW
SDRP 
ŻYCZY 
JÓZEF LESZCZYŃSKI

Kochani

img083.jpg

Gwiazdki najjasnieszej,
Choinki najpieknieszej
Prezentow wymarzonych
Swiat mile spedzonych
Karnawalu szalonego
oraz Roku 2015 ! bardzo,bardzo udanego
tego zycza Wam:
Zbyszek,Ewa,Angelika,Dawid
oraz Barbara.


 

 

 

Wieczór poetycki grupy literackiej

W imieniu organizatorów: czasopisma literackiego EUROArt oraz Stowarzyszenia "Instytut Twórców Animatorów Kultury, Historii i Literatury" 10 grudnia 2014 r. od godz. 16.00 (klub "Pod Kolumnami", pl. św. Macieja 21, we Wrocławiu – wstęp wolny) zapraszamy na spotkanie, podczas którego członkowie grupy będą czytali
swoje wiersze. Prowadzenie Tadeusz Hołubowicz.

Wszyscy uczestnicy, goście i poeci, zabierając głos, wypowiadali się, po odczytaniu wiersza, przez każdego z sześciu obecnych na spotkaniu poetów.

Nowatorskim elementem organizacyjnym, nie praktykowanym dotąd przez innych organizatorów, było wręczenie każdemu słuchaczowi (odbiorcy) tekstu czytanego utworu autorskiego, tak żeby każdy odbiorca mógł prześledzić wszystko co zawiera utwór. To umożliwiało pełniejsze zrozumienie i wstępną analizę przekazywanej treści, wypowiedzenie krótkich lub dłuższych komentarzy, a przecież o wywołanie takiego właśnie zaangażowania chodziło organizatorom. Cel został osiągnięty, co daje podstawę do uznania takiej organizacji czytania autorskich wierszy za właściwą dla przyszłych spotkań poetyckich.

Dobrze by się stało gdyby ten zwyczaj, w sposobie relacji autor – odbiorca, znalazł godnych naśladowców w innych grupach i stowarzyszeniach literackich, bo warto!

Z twórczymi literackimi pozdrowieniami: Tadeusz Hołubowicz

Grand Prix dla „Wykwintnej Kuchni Polskiej”

Jury Targów Książki Kulinarnej we Wrocławiu przyznało Grand Prix Wydawnictwu BOSZ za książkę „Wykwintna Kuchnia Polska”. Fundatorem nagrody są Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Jury w składzie:

  1. Dr Andrzej Byrt, Prezes Międzynarodowych Targów Poznańskich – przewodniczący, fundator nagród i dyplomów,
  2. Andrzej Ociepa, Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu, fundator dyplomów,
  3. Piotr Dobrołęcki, Redaktor Naczelny,
  4. Red. Jan Akielaszek, pomysłodawca Targów Książki Kulinarnej,  I sekretarz,  fundator nagród i dyplomów,
  5. Tadeusz Hupa, Szef Kuchni Hotelu Wrocław, posiadacz 6. rekordów Guinnessa,
  6. Red. Ryszard Mulek, II sekretarz.

 

Organizator Targów Książki Kulinarnej red. Jan Akielaszek wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marka Sawickiego o przyznanie specjalnej nagrody dla Wydawnictwa Arkady za książkę – pomysł „Moje przepisy” z adnotacją, że książka ta powinna znaleźć się we wszystkich Kołach Gospodyń Wiejskich w Polsce.

Prezes MTP dr Andrzej Byrt postanowił przyznać puchar i dyplom Wydawnictwu REA za całokształt w wydawaniu książek kulinarnych.

Nagrodę specjalną, puchar ufundowany przez Oficynę Wydawniczą w Kolorach Tęczy otrzymuje Zosia Cudny za książkę „Przepisy na cztery pory roku” wydaną przez Wydawnictwo Rebis.

Świat Książki zostaje wyróżniony specjalną nagrodą za książkę „Kuchnia myśliwska”.  Fundatorem wyróżnienia są Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Wyróżnienie otrzymuje Joanna Bochaczek – Trąbska „Magiczna książka kucharska. Kulinarny tarot”.  Wydawnictwo Sfinks.

P.S. Organizator Targów Jan Akielaszek przyznał 2. nagrody: autorce niecodziennych przepisów kulinarnych oraz za najbrzydszą książkę kulinarną, wydaną przez instytucję państwową.

P.S. II. Dyrektor Andrzej Ociepa wyróżnionym ufundował specjalne dyplomy oraz nagrody niespodzianki.

Protokół zamknięto w dniu 2 grudnia 2014.

Jan Akielaszek

Ryszard Pollak: dziennikarz, redaktor, Europejczyk

Ryszard Pollak urodził się 26 lipca 1929 roku w Zawierciu (Kongresówka). Dorosłe życie rozpoczął w Dzierżoniowie, gdzie zdał egzamin maturalny. Na początku był epizod budowlany, ale młody Ryszard Pollak nie budował nowego ustroju” – czytamy we wpisie do książki Ryszarda Pollaka „Okruchy myśli przy porannej kawie” wydanej dwa lata temu we wrocławskiej Oficynie Wydawniczej ATUT. Przypominamy tekst Stanisława Pelczara, który dziś jest już pożegnaniem z redaktorem Ryszardem Pollakiem.

„Był praktykantem w Przedsiębiorstwie Budowlanym „Postęp” w Wałbrzychu – budował wieżę ciśnień w Legnicy, a później odbudowywał brykietownię węgla brunatnego „Babina” w Łęknicy koło Żar. Wreszcie zmienił branżę i rozpoczął budować własny życiorys, życiorys dziennikarski. Z czystym sumieniem mogę dzisiaj napisać, że nie ma takiego drugiego na Dolnym Śląsku, a i niewiele w Polsce.

 

Zaczynał, jak wielu w tamtych czasach, jako korespondent terenowy. Najpierw w „Słowie Polskim”, a następnie jako reporter w oddziale „Gazety Robotniczej” w Dzierżoniowie. Z Dzierżoniowem związany jest również jego epizod aktorski. Otóż w Teatrze Ochotniczym zagrał (notabene z Sylwestrem Chęcińskim, który maturę zdawał także w Dzierżoniowie) w „Weselu Fonsia” i „ Nowym Świętoszku” – Stanisława Dygata.

 

Następny etap to już Wrocław. Miejsce jedno, ale miejsc pracy wiele. Na początek znowu „Słowo Polskie”, a później znowu „Gazeta Robotnicza”. Kolejno „Arbeiterstimme” i „ Die Woche in Polen”. Tu zaznaczmy, że Ryszard Pollak jest z wykształcenia germanistą.

 

Kolejna przeprowadzka międzyredakcyjna do „Gazety Robotniczej”, a dokładniej do Magazynu Tygodniowego „GR”, którego był współtwórcą. Cechą naczelną redaktora Ryszarda Pollaka była i jest innowacyjność, poszukiwanie nowych rozwiązań, nieszablonowych pomysłów i to zarówno w formie, jak i w treści. To jest, powiedzmy szczerze, cecha kolizyjna. Na różnych poziomach życia redakcyjnego i pozaredakcyjnego. Czyli w życiu. Tak było w życiu Ryszarda. W ten sposób trafił do tygodnika „Wiadomości Legnickie”. Na szczęście nie na długo, bo tygodnik zmienił miejsce pobytu i został przeniesiony do Wrocławia, gubiąc po drodze połowę tytułu. I tak redaktor Pollak rozpoczął pracę w tygodniku „Wiadomości” na stanowisku sekretarza redakcji.

 

Cztery lata później, w 1972 roku, nareszcie mógł stworzyć coś własnego, chociaż nie w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. W ciągu kilku tygodni uruchomił nowy Ilustrowany Tygodnik Zagłębia Miedziowego „Konkrety”, został jego redaktorem naczelnym. Pismo po krótkim czasie stało się największym tygodnikiem regionalnym w Polsce. Jego sława trwała cztery lata. Powód? Patrz wyżej.

 

W 1976 roku jest już zastępcą redaktora naczelnego „Wieczoru Wrocławia”. Następna praca to miesięcznik „Odra”, gdzie pełni taką samą funkcję. Los jest łaskawy i redaktor Pollak otrzymuje znowu szansę stworzenia czegoś od podstaw, tym razem w wydawnictwie „Sigma”. Tak powstaje miesięcznik „ Mój Dom”. Po dobrych recenzjach fachowców i jeszcze lepszym przyjęciu przez czytelników, decydenci dochodzą do wniosku, że pismem może kierować ktoś inny. Powód? Patrz jeszcze wyżej.

 

Ryszard nie zajmował się publicystyką polityczną, jego żywiołem było dziennikarstwo społeczne. Działał jednak w otoczeniu ludzi polityki. Musiał z nimi rozmawiać. Rozmawiał. Rezultaty nie zawsze były zgodne z oczekiwaniami.

 

Jego wizja społeczeństwa z innego była świata. Już w latach sześćdziesiątych (dodać muszę – ubiegłego wieku) podróżował po Europie. Rezultatem tych podróży były reportaże i setki spotkań z czytelnikami – ilustrowane kolorowymi slajdami – pod wymownym i trafnym tytułem: „Podglądanie Europy”.

 

Ryszard Pollak to był pierwszy prawdziwy Europejczyk, w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, którego poznałem – czterdzieści pięć lat temu – nie wyjeżdżając z Polski.

 

Dwa jeszcze fakty wiele mówią o autorze „Okruchów myśli przy porannej kawie”. Po październikowym przełomie 1956 roku Ryszard Pollak został przez dolnośląskie środowisko wybrany na przewodniczącego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Właśnie wtedy, dzięki jego determinacji i organizatorskim talentom powstał we Wrocławiu „Klub Dziennikarza”. Fakt drugi: po sierpniu 1980 roku Ryszard ponownie zostaje przewodniczącym SDP.

 

Nie może to posłowie do krótkich rozmyślań Ryszarda być dłuższe, nawet wtedy, kiedy bohater liczy lat 83. Najkrócej scharakteryzuję Ryszarda Pollaka, uciekając się do pomocy mistrza Antoniego Czechowa, który tak nakreślił kanon człowieczeństwa: „W człowieku wszystko powinno być piękne: i twarz, i ubranie, i dusza, i myśli” (Wujaszek Wania – tłum. A. Sandauer).

 

Ryszard Pollak znakomicie wypełniał ten czechowowski imperatyw. I wtedy, i teraz. Pamiętajmy o tym, czytając jego „Okruchy myśli przy porannej kawie”.

 

Stanisław Pelczar

 

Dziękujemy Oficynie Wydawniczej ATUT i Stanisławowi Pelczarowi za udostępnienie tekstu i okładki książki.