Kronika stanu… ducha

Zdrowy dystans

Generalnie mieliśmy zostać w domu. Ze swoimi smutkami i obawami. Bo za mało lekarzy i pielęgniarek, za mało łóżek szpitalnych i respiratorów, już nie mówiąc o ubiorach ochronnych. Rosły tylko słupki na wykresach statystycznych: więcej zakażonych, więcej chorujących, więcej zmarłych. Eksperci medyczni apelowali i apelują: więcej testów dla lekarzy, nie tylko wówczas, kiedy już stają się pacjentami, ale co najmniej raz w tygodniu! Do Polski przylatuje z Chin „wielki Antonow” i na lotnisko leci premier kraju ze swoją świtą. Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie pyta: – Co to za komitet powitalny maseczek?! Maseczki trzeba rozdawać, a nie witać.

Polacy leczą swoje lęki jak potrafią – żartem i ironią. Komórki pękają od memów i dowcipnych filmików. Kiedy wchodzi nakaz zakrywania nosa i ust, obowiązkowym zestawem na lato jest strój bikini plus maseczka. Jej działanie niektórzy porównują do stringów, które też przecież przed niczym nie chronią, a zwłaszcza przed zimnem. Na innym zdjęciu pani z kosmetycznym błotem na twarzy, zawadiacko mruży oko. No właśnie, czy po pandemii będziemy piękniejsi, w humanistycznym sensie… „A maska Zorro się łapie, może z nią będzie łatwiej”.

Na dowód takiego sarkastycznego – choć już na niższym szczeblu – myślenia kilka komentarzy przesyłanych do „Szkła Kontaktowego” TVN-u: „Pamiętajcie, że z kwarantanny wyjdzie ten, kto zmieści się w drzwiach”; „Mam zakaz zbliżania się do lodówki na bliżej niż dwa metry”; „A ja przy niej czuwam, bo u mnie łamane są procedury”. Inny widz reaguje: ⑵To odnośnie jedzenia i nie tylko jedzenia…”.

Na najwyższym poziomie społecznego życia, papież Franciszek ubolewa, że opanowuje nas wirus obojętnego egoizmu. Na polskim podwórku ktoś rozsyła sms-a: „Ludzi dobrej woli jest znacznie więcej niż ludzi dobrej zmiany”. Jakież to swojskie!

Prof. Wojciech Eichelberger, psycholog i pisarz, mówi w telewizji i pisze na swojej www: – Nowym kierunkiem powinna zostać walka o dobrostan człowieka, rozumiana jako ugoda z planetą. Wysoki diapazon rozważań trafia do garstki inteligentów. Reszta – to raczej zaciśnięte dłonie tych, co toczą walkę o przetrwanie: miejsce pracy, pieniądze na życie, postojowe i kredyt dla przedsiębiorców. – Profesor retorycznie pyta, czy ktoś zarządza światowym kryzysem? Czy po pandemii rozsieją się nieusuwalni autokraci?

W Polsce znamy już odpowiedź na ostatnie pytanie… Etyk, prof. Magdalena Środa, bez ogródek mówi, że nasza władza wykorzystuje epidemiczną sytuację do ograniczania wolności obywateli; to gigantyczna samowola. No, to już jesteśmy na wyborczym poletku. Prof. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, dążenia rządu do przeprowadzenia wyborów nazywa „serwowaniem nam hazardu medycznego”, a w orędziu, 24 kwietnia, odnosi się do „niepohamowanej żądzy władzy”.

Niektórzy rodacy mają jeszcze siłę żartować: „Dokonałem wyboru, we wszystkie dni majowe nie wychodzę z domu”, „Często, wbrew naturze, dno bywa na górze”, „Politycy kichają na wyborców, a Polacy kichają już na wszystko”.

Dla wiadomego prezesa przed Świętami Wielkanocnymi specjalnie otwierają się bramy cmentarza na Powązkach (och, to nie aluzja). Polacy kipią ze złości; krąży dowcip: „Może niech zajedzie limuzyną pod Dom Pomocy Społecznej i zobaczy, jak chorują i cierpią odizolowani seniorzy?!”. Kiedy już wiadomo, że Poczta Polska ma stać się realizatorem wyborów na Prezydenta RP (już samo zestawienie tych instytucji jest kuriozalne), ludzie piszą, że minister Łukasz Szumowski, który rekomendował wybory korespondencyjne, „z lekarza stał się politykiem”. I nadal dowcipami dodają sobie animuszu: „10 maja możecie mi nawrzucać. Skrzynka pocztowa”; „A może wybory za pomocą maszyny do totolotka lub w formie zdrapki?!”. W sieci mnoży się krytyka, jak to poczta nakazuje zmieniać skrzynki na zgodne ze standardami unijnymi, zamykane na kluczyki lub na kłódki. Tylko „na usta Polaków nie uda się założyć kłódek!”. Skrzynki mają być bezpieczne. Ale wybory – niekoniecznie.

I jeszcze: „Śledztwa, jak pokoje, też już są na godziny”, to mem rozsyłany po umorzeniu (w ciągu trzech godzin) tego w kwestiach wyborczych.

Zostańmy w domu, lecz nie tak, jak w reklamie żółw w bezrozumnej skorupie. Mądrzy ludzie na świecie, także polscy uczeni i myśliciele, apelują, by nie umacniać wrogich sobie plemion. Uwierzmy im, tu oszustwa nie ma.

Małgorzata Garbacz