Poprawki są (nie)możliwe?

– Jedną z rzeczy, które zadziwiły mnie w Polakach, jest to, że wszystko naprawiają – powiedział Stefan Möller, aktor pochodzenia niemieckiego, mieszkający od lat w Polsce. – Dzieci uczą się od najmłodszych lat, że wszystko można polepszyć, sprawdzian napisać od nowa, bo nie poszedł, jak trzeba… Jak to jest możliwe, że wy wszystko naprawiacie? W moim kraju poprawki są niemożliwe zarówno w szkołach, w budownictwie, a tym bardziej w polityce. „Polsko, dlaczego ty tyle poprawiasz? – pyta w najnowszym wydaniu „Szlifu” Giovanni Spychalski.

Część z nas angażuje się w inicjowane na portalach społecznościowych akcje, jednak mało kto zadaje sobie trud, żeby poszukać informacji, o co tak naprawdę w nich chodzi. Przecież wystarczy kliknąć „lubię to” na stronie akcji „Budujemy studnie dla szkoły w Kamerunie” czy udostępnić zdjęcie bezdomnego kota i już możemy uważać, że spełniliśmy obowiązek pełnego współczucia obywatela świata. „Bierni aktywiści” – pyta (stwierdza?) Agata Udała

„Szlif”: Lepsze niż rozwód Dody

„Szlif”: Wolność słowa, a co to takiego?

szlifblog.wordpress.com

facebook.com/szlif.lo13

Przeczytał i wybrał: Bogusław Serafin

Szycha dziennikarska, czyli o pouczaniu i przewracaniu

„Myślałem, że to dowcip. Jednak nie, pan minister środowiska, Jan Szyszko, raczył w swej wypowiedzi, którą usłyszałem w TVN24 w niedzielę 13 marca publicznie napiętnować dziennikarza, iż ten nie posiada kwalifikacji do wykonywania zawodu”– zauważa Wojciech M. Zaborowski w najnowszym wydaniu „Odrodzonego Słowa Polskiego”.

 
Bo jak inaczej można rozumieć słowa odpowiedzialnego za środowisko (dziennikarskie?) ministra, który w odpowiedzi na zadane mu pytanie stwierdza, że „zaprasza w ciągu trzech tygodni na specjalne szkolenie” dziennikarza, by nauczyć go, „jak ma zadawać pytania”. (…)
 
 
W zamierzchłych już dla obecnej młodzieży czasach, w okresie tzw.realnego socjalizmu, gdy praktycznie cała prasa stanowiła własność rządzącej partii i podlegała jej wydziałom propagandy, wielokrotnie stykaliśmy się z uwagami, o czym powinniśmy pisać. Ale nawet wtedy nikomu z partyjnych bonzów nie przyszło do głowy pouczać dziennikarza, j a k ma pisać, jak należy zadawać pytania, czy też w przeświadczeniu o swej omnipotencji, na własną rękę organizować kursy pisania.
 
Minister Jan Szyszko za swój pomysł zasługuje niewątpliwie na zauważenie… i wystawienie pod pręgierz opinii publicznej. Bo – nie daj Boże – następnym razem zechce np. pouczać lekarzy, jak mają przeprowadzać operację. Na tym zna się chyba tak samo, jak na dziennikarstwie?
 
****
 
„O dziennikarzach Maria Berny pisze z dużym znawstwem – chwali autorkę „stary pismak” Adam Kłykow. Poprzestanę na jednym z nich, o którym można przeczytać: „Najbardziej w roli relacjonującego pochód [1-majowy] lubiłam Tadeusza Łączyńskiego. Miał niski ciepły głos radiowy, mówił bardzo poprawnie i płynnie, ale też w sposób bardzo zaangażowany. W jego głosie wyczuwaliśmy [aktywiści PZPR] radość tego robotniczego święta, dumę z osiągnięć naszej ludowej ojczyzny”.
 
Pomyślałem w tym momencie lektury, że Łączyński chyba się w trumnie przewraca. Bo – co narratorka przemilcza – po narodzinach Solidarności stał się internowanym w stanie wojennym antykomunistą i działał aktywnie w Zjednoczeniu Chrześcijańsko Narodowym.

„Szlif”: Wolność słowa, a co to takiego?

Co łączy chłopca syryjskiego pochodzenia, Steve’a Jobsa, z zespołem popularniejszym niż Jezus Chrystus, Beatlesami? Jak się okazuje, dużo więcej niż konflikt o nazwę spółki. Capitol po raz kolejny pokazuje, że tworzy nowoczesny teatr muzyczny i daleko mu do stereotypowych, rewiowych musicali” – czytamy w recenzji Anny Firgolskiej na łamach najnowszego numeru (3/2016) „Szlifu” miesięcznika Młodzieżowej Wszechnicy Dziennikarskiej.

Jeśli ktoś by mnie spytał, co jest najbardziej obrzydliwe na świecie, odpowiedziałabym, że cenzura. Przejawy tego zjawiska są naprawdę niepokojące – „Wolność słowa, a co to takiego?” felieton Natalii Bujko.

„(…) kłótnia, agresja i wyzwiska zastąpiły normalną rozmowę i stały się sposobem na codzienną relację z drugim człowiekiem. Pytam zatem, gdzie podziała się dawna u p r z e j m o ś ć w kontaktach międzyludzkich?” – Nicole Szczęsna w artykule „Uwaga na kulturę”.

 

„Raj i apokalipsa” w Zamku Książ

W pierwszym tegorocznym numerze Wałbrzyskiego Informatora Kulturalnego zamieszczamy informacje o propozycjach na styczeń oraz luty nie tylko wałbrzyskich instytucji kultury, ale i klubów z ciekawą ofertą.

Zdarzeń będzie dużo i nie zawsze wybór może okazać się łatwą sprawą. Piszemy o „Francuzach”, którzy w tym roku obchodzić będą 70. rocznicę przybycia pierwszego transportu repatriantów z Francji do naszego regionu. Przeczytacie Państwo recenzje teatralne, poznacie twórców wałbrzyskich, dowiecie się o interesujących miejscach w Wałbrzychu, na które warto zwrócić uwagę. Zachęcamy do obejrzenia wystawy Marca Chagalla „Raj i apokalipsa”, która do 30 stycznia prezentowana jest w Zamku Książ.

Miłej lektury (pobierz WiK w formacie .pdf)

Elżbieta M. Kokowska, redaktor naczelna

Szopka „SŁOWA” – tradycyjna, chociaż nowa

Ta szopka nie daje Ci wyboru, choć wybory były też niezłą szopką!

Słychać śpiew chóru – mieszanego, a trochę i zmieszanego:
Do szopy, hej pasterze, do szopy, bo tam cud…

Wchodzi Narrator – tu trafna uwaga, a do tego szczera, z rysów przypomina red. Lesława Millera:
Co słyszę, kto tak omamił nam lud,
że szopkę z wyborami uważa się za cud?

Chór – trochę wyłamując się z chóru powszechnego (nie mylić z katolickim!):
My nie jesteśmy chór od powtarzania bzdur.
Na bezimienną masę dziś polityk liczy,
I komisję, co głosy niedokładnie zliczy.
Choć od czasów komuny zmądrzał polski lud,
Dwa i dwa pięć bywa –  i to był ten cud!

Narrator:
W Europie rzecz rzadka, Polska specyfika,
Że po wyborach zbiorcza statystyka fika.
I czy to IV  RP, czy komuny zręby,
Rzadko „wybaczcie” padnie z polityków gęby.
Jak uczy historia, to raz miał odwagę
warchoł poseł. Wrzasnął „veto” i czmychnął na Pragę.
Dziś się za „kontynuacją” werbuje ulicę,
Po czym zmienia Warszawę… na Belgii stolicę!

Pojawia się ludzkowładczy były premier Donald Tusk:
Ja słucham europosłów, nie Niemca, czy Ruska.
Niech się dzieje w Europie święta wola Tuska!

Chór (zachwycony) śpiewa na każdą melodię, byle była „gloria”:
Chwała na wysokości, chwała na wysokości… (po przerwie, niepewnie) …a pokój?

Nie znajdując odpowiedzi, zmieszany chór mieszany, opuszcza miejsce występku (występek = mały występ). Pojawia się Narrator:
Wybór prezydenta, to nie wybór miss,
Przepadła więc w wyborach kandydatka z PiS.
Choć wysoko zaszła Stachowiak – Różecka,
Wygrał ten, którego Wrocław zna od dziecka.
Wygrał Rafał, który – tu pointa krótka,
Zrobił Mirosławę … hmmm, po prostu w DUTKA!

Wchodzi prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz:
Dzięki za uznanie  Panowie i Panie
Wieczne niechaj będzie me urzędowanie.
Ciągle w górę! Jak? – nie będę skryty,
Za tort – wstąpiłem do „Wrocka” ELITY!

Zdyszany chór  wpada na scenę:
Musimy tu poprawić pana Prezydenta,
Bo prawda dla polityków, nie zawsze rzecz święta.
Swoją mówkę mógłby wygłosić na nowo,
Wszedł na  j u b i l e u s z  ELITY (z tortem),
jak doniosło„Słowo”!

Pojawia się prof. Jan Miodek:
Słowo rzecz doniosła, zwłaszcza, gdy jest nośne,
Chociaż gdy za głośne, bywa też nieznośne.
Filolog zatem, jasno to wynika,
Nie może konkurentem być dla polityka.
I ja także – nie będę tu skryty
Choć bez tortu, wszedłem do ELITY!

Chór:
Słowo czyni człowieka,
na „Słowo” czytelnik czeka.
Cieszmy się że wciąż na nowo
Walczy profesor Miodek o godne polskie słowo.

Narrator, w uzupełnieniu, kończąc pisanie tekstu o wrocławskiej ELICIE i Profesorze:
Do wrocławskiej elity śpiewając wszedł honorowo,
Daję na to me „Odrodzone Polskie Słowo”!

Pojawiają się filary kabaretu „Elita”: Jerzy Skoczylas, Leszek Niedzielski i Stanisław Szelc:
Ciągle o ELICIE, ani słowa o nas?
Dziwnie elitarnie wygląda ta strona.
Wnosimy poprawkę, czy ktoś będzie zły,
czy nie, ELITA – to my!
Wie każdy, od 45 lat
ELITA zmienia Wrocław, Polskę, świat!

Chór, trochę zaskoczony:
Słowo łączy, słowo dzieli,
nastąpiło w Polsce  pomieszanie elit!

Z lewej strony wchodzi samotny Radosław Mołoń, były wicemarszałek województwa dolnośląskiego:
Armia pozostała, choć nie ma marszałka.
Z wyborczej taktyki należy się pałka,
Choć dobrze wiedziałem, czego w życiu chcę.
SL pozostało, ja dostałem w D!

Chór i Narrator, rzadko kiedy tak zgodni:
Wyborca z centrum i z prawa, gdy on skręcał z lewa,
Przestajesz pełnić urząd, gdy pycha cię zalewa.

Narrator:
Za to kupony od poprawności politycznej obcina
Grzegorz Schetyna, Grzegorz Schetyna!
Dzielące kontynent zasypać chce  wykopy
Tworzy „Nowy pakt dla Europy”.
Na salonach świata błyszczeć zaczyna
Grzegorz Schetyna, Grzegorz Schetyna!
Znów Polska będzie od morza do morza
Za sprawa Grzegorza, za sprawa Grzegorza!

Milczący dotychczas chór pro(te)stuje nieśmiało:
Błąd odkryliśmy, co mu nie pomoże,
bo zamiast „morza” powinno być „może”.

Pojawia sie Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych:
Ten, kto na sporcie się zna,
Wie, jak mecz rozegrać ma.
Tusk Polskę opuścił dla Euroraju,
Ja całą zagranicę mam u siebie w kraju.
Przy tym i kapłon wie i byle gąska,
Kocham stolicę Dolnego Śląska.
Za rok  na pewno ujrzycie mnie na nowo
Macie moje słowo…

Narrator (trochę nie na temat, lecz w słusznej sprawie):
… i czytajcie „Słowo”!

Chór,  wspomnieniowo, śpiewa w nastroju lirycznym:
Dwaj przyjaciele z Wrocławia, dwie gwiazdy znad Ratusza
Zdrojewski oraz Schetyna, każdego nad Odrą to wzrusza.
Obaj znani w tym mieście, Polsce i Europie
Pierwszy ma związek z kulturą, drugi dyskretnie dokopie!

Narrator, wskazując na nowego gościa, Sławomira Błażewskiego, byłego burmistrza Obornik Śląskich
Gdzie są wygrani, przegrany być musi
Na własne życzenie często, bo gdy władza kusi,
Człek w walce o stołek zmienia się szalenie
Zapominając o „ i nie wodź nas na pokuszenie”.
A gdy burmistrz lokalnych poddanych przydusi
Przegra, bo wyborca już się nie da skusić
Teraz w mieście mówi i cieć i konował ,
Aleś się Sławku pięknie „zbłażewował”!

Burmistrz Sławomir B. bez słowa opuszcza scenę i chyba już na nią nie wróci. Chór błagalnie do Narratora:
O Wielki Narratorze, co znasz wartość słowa
Spraw, by i w dziennikarstwie nadeszła odnowa.
I nim się skończy tegoroczna szopa
Dla dobra ludzi pióra, daj miernocie kopa!

Narrator
Wymyślili niegdyś światli „towarzysze”:
Miernota niech rządzi, kto ma talent – pisze.
W powszechnej opinii dziś, każdy to wie,
Układ, pieniądz rządzi, a pisze, kto chce.
Nie chcę, by goryczy przelała się czara
O detale pytajcie szefa –  Waldemara.

Chór, współczująco patrząc na drzemiącego  szefa Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, Waldemara Niedzwieckiego:
Stary niedźwiedź mocno śpi,
Nasz Waldemar ciągle śni,
Że Stowarzyszenie kocha go szalenie,
Jak się ocknie, będzie źle,
Pozna prawdę, to nas zje.
Taki dziwny nadszedł czas,
To on potrzebuje nas
Na nic próżne gatki, potrzebne są składki
Każdy, kto zapłaci ją
Dziennikarzem jest z chwilą tą.

Szef się budzi, z gorącym apelem zwraca się do ludzi:
Przesada! Koledzy, sztuki towarzysze!
Nie ten jest dziennikarzem, który nic nie pisze
Powiem więcej, nie da ukryć się,
Nie, nie ten jest dziennikarzem, który pisze źle!
Nie ma miejsca u nas dla nieuka
Pisanie to wiedza, talent, ale także sztuka.
Wierzę, że jakościowy nastąpi wnet skok,
Zdrowia szczęścia życzę na ten Nowy Rok!

Pojawia się uśmiechnięta postać kardynała Henryka Gulbinowicza:
Wśród nocnej ciszy padły mądre słowa
Przyda się wszystkim szopka narodowa
Bo każdy, gdy ludzkie opuszczą go złości,
Pragnie wiary, nadziei, tęskni do miłości.
Niech to pragnienie w sercach pozostanie
Ja z serca błogosławię – a Ty dopomóż, Panie!

Obok Kardynała, byłego wrocławskiego metropolity, pojawia się cały krąg postaci Szopki. Wszyscy:
Cicha noc, święta noc,
Jak co roku wrażeń moc.
Jeszcze trochę, jeszcze krok
I  nadejdzie Nowy Rok.
Niechaj radośc w Was zagości,
Szczęścia, zdrowia, pomyślności!

Tekst:
Wojciech W. Zaborowski
– autor szopki, który czuje się winowajcą i zmierza na wrocławski Rynek w kierunku pręgierza.

Idea Szopki i współpraca merytoryczna:
Lesław Miller

Tekst ukazał się w „ODRODZONYM SŁOWIE POLSKIM 12 (17) / 2014

Wakacyjny Wałbrzyski Informartor Kulturalny

Letnie miesiące sprzyjają wypoczynkowi, zwolnieniu tempa życia. I jest to dobra okazja, by w większym zakresie uczestniczyć w imprezach, które proponują  wałbrzyskie instytucje kultury i podmioty, którym jest bliska ta właśnie sfera.

Mamy szeroki wybór – ciekawe wystawy w BWA i salach wystawienniczych Zamku Książ, realizacje twórcze projektów w WOK i Muzeum, interesujące pokazy, zawody i Festiwal Tajemnic w Zamku Książ. Wreszcie, oczekiwany przez melomanów, sierpniowy Festiwal Ensemble im. Ks. Daisy również w Książu. Przed nami Letnia Serenada w Rynku i WaPFiN z kinem letnim w Amfiteatrze. W tym miejscu Teatr Lalki i Aktora będzie bawił co tydzień dzieci na swoich spektaklach plenerowych.

 

Pierwszy numer „Wałbrzyskiego Informatora Kulturalnego” ukazał się w czerwcu 1996 roku. W tym roku stał się więc „pełnoletni” – obchodzi osiemnastkę. Od początku podejmuje problematykę kultury – w pierwszych latach pisaliśmy o tej sferze w całym województwie wałbrzyskim, po reformie administracyjnej, zamieszczamy informacje, recenzje, artykuły publicystyczne dotyczące Wałbrzycha. Ukazywał się raz w miesiącu, z wyjątkiem edycji w lipcu i sierpniu, która była numerem dwumiesięcznym.

Na przestrzeni tych lat zmieniała się jego szata graficzna. Początkowo tylko okładka była kolorowa, natomiast wnętrze (papier offsetowy) pozostawało czarno-białe. Z czasem zaczęła się ukazywać kolorowa rozkładówka, drukowana na kredzie, podobnie jak okładka. Od dwóch lat WIK ukazuje się w cyklu dwumiesięcznym, ale jednocześnie zyskał pod względem edytorskim. Całość drukowana jest na papierze kredowym i w pełnym kolorze.

Twórcą i pierwszym redaktorem naczelnym „Wałbrzyskiego Informatora Kulturalnego” był redaktor Tadeusz Czocher. Po jego śmierci szefem został redaktor Marek Malinowski. Od 2005 roku szefuje mu redaktor Elżbieta Maria Kokowska, która od początku istnienia WIK-u była w nim sekretarzem redakcji.

 

Dodajmy, że ofertę wakacyjną dla dzieci przygotowały i inne instytucje. O wszystkim Królestwo koralowej rafy piszemy w tym numerze czasopisma. Jako że letnia aura zachęca do przebywania na powietrzu, 9 luty (niedziela) – godz. 12:30 proponujemy kilka wycieczek i wizytę w Stadzie Ogierów Książ.

Życzę miłej lektury i tak wspaniałej wakacyjnej zabawy jak ta, którą widzimy na naszej okładce.

Elżbieta M. Kokowska
redaktor naczelny

Wałbrzyski Informator Kulturalny nr 7-8/2014

Witamy „Osiedlowy Wrocław”!


Na prasowej mapie Wrocławia przybył nowy punkt – gazeta „Osiedlowy Wrocław”, organ czterech na razie rad osiedli: Gądów – Popowice, Pawłowice, Szczepin oraz Zacisze – Zalesie – Szczytniki. Pismo nie jest, jak to często bywa, jedynie rodzajem biuletynu zawierającego głównie lokalne komunikaty.

Już w pierwszym numerze opublikowano teksty poświęcone sprawom ogólnomiejskim: napisane z zębem artykuły „Czym oddychać we Wrocławiu?” Krzysztofa Wysoczańskiego – o stanie i zagrożeniach atmosfery, „Miasto spotkań…” dra Jacka Jonasza Łaskawca (w podtekście: czy miasto do życia?) oraz „Królowie przedmieść” Tomasza Czarskiego – o lobbystach z „betonowego kartelu”. Oberwało się także, piórem prof. dra hab. Ludwika Tomiałojcia, urzędnikom winnym bezmyślnego zarządzania parkiem Szczytnickim – obiektem nadzwyczajnym na skalę europejską czy bezceremonialnego burzenia budowli, choć nie zawsze wpisanych na listę chronionych, to jednak stanowiących przykłady starego budownictwa, charakterystycznego dla okresu swego powstania (Tomasz Warulik: „Burz kolego burz”).

Autorzy nie oszczędzają także głównych władz miasta – publikowane są in extenso otwarte listy interwencyjne do prezydenta Rafała Dutkiewicza oraz Biura Rozwoju Wrocławia.

Na stronach lokalnych prezentowane są inicjatywy i wydarzenia, ale także materiały historyczne, np. ciekawy szkic Tomasza Warulika „Ruch Oporu Olimp” – nie wszystkim znane karty z dziejów Polaków, którzy znaleźli się we Wrocławiu w czasie II wojny światowej.

Wydawcą pisma jest spółka Art Media. Zespołem redakcyjnym kieruje dr Jacek Jonasz Łaskawiec, którego wspomagają: Waldemar Bednarz, Aleksander Szczepanowski, Tomasz Warulik i Krzysztof Wysoczański.

„Słowu Sportowemu” stuknęło 20 lat!

Redaktor Naczelny „Słowa Sportowego”
 
ANDRZEJ SZUMSKI
Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk składa serdeczne gratulacje z okazji pięknego jubileuszu  20-lecia  „Słowa Sportowego”. W ciągu tych dwóch dekad tygodnik był zawsze blisko ważnych spraw, dotyczących szeroko pojętego sportu i profesjonalnie (czyli rzetelnie i obiektywnie) informując Czytelników o wydarzeniach nie tylko w regionie, ale w całym kraju oraz poza jego granicami. Przez te 20 lat „Słowo Sportowe” mocno wrosło w medialny pejzaż, pozostając jedynym tego typu polskim tygodnikiem, w czym niewątpliwa zasługa Szanownego Pana Redaktora.

Gratulując, życzymy „Słowu Sportowemu” dalszych, równie owocnych lat działalności, ku zadowoleniu całego sportowego środowiska oraz – oby – licznych czytelników.

Koleżanki i Koledzy ze Stowarzyszenia

 
Wrocław 04.03.2013 r.