Wałbrzyski Magazyn Kulturalny

Jubileusz 40-lecia Filharmonii Sudeckiej

Elżbieta M. Kokowska, członkini Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk oraz redaktor naczelna „Wałbrzyskiego Magazynu Kulturalnego” zachęca do lektury najnowszego wydania swojego miesięcznika.
W numerze jest wiele interesujących publikacji, w tym rozmowa
z Elżbietą Łaganowską, dyrektorką Filharmonii Sudeckiej, która mówi
o 40-leciu Filharmonii, trudnym remoncie sali koncertowej i nowym miejscu przechowywania „wrażliwej harfy”.

Zapraszamy do lektury.

Wałbrzyski Magazyn Kulturalny 3/2018

„OSP”: Basen na strzelnicy

Zastanawiałem się niedawno, dlaczego PiS, znany z niespotykanej dotąd troski o zdrowie i bezpieczeństwo obywateli, postawił na budowę strzelnic w każdym powiecie” – możemy przeczytać w najnowszym wydaniu „Odrodzonego Słowa Polskiego”.
(…)
Nie mam pojęcia, dlaczego troskliwa władza nie wspiera nauki pływania, skoro w maju tego roku, jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, zdarzyło się prawie 70 utonięć, a już w połowie lipca padł upiorny rekord Polski. Na kąpieliskach nieobsadzona jest co czwarta wieżyczka ratownika, bo nie ma pieniędzy na wynagrodzenia. Ale na obsługę strzelnic kasy nie zabraknie.
Wygląda na to, że na wymyślonych strzelnicach, które miały być koncepcją konkurencyjną dla orlików Donalda Tuska, PiS strzeliło sobie w kolano. A na dokładkę z drugiej lufy walnęło sobie jeszcze w stopę. Podczas ostatnich sejmowych bojów, zakończonych likwidacją trójpodziału władzy, zapamiętałem posła PiS, który z przerażeniem ogłosił, że opozycja szykuje się, by w bagażnikach wwieźć na teren Sejmu materiały wybuchowe. Ani ja, ani nikt, kto oglądał ze mną tamte wydarzenia, nie skojarzył „terrorystycznego zagrożenia” z happeningowym przemyceniem do Sejmu przedstawicieli ulicznej opozycji w bagażniku auta przedstawicielki opozycji parlamentarnej. Wbrew propagandowej intencji poszczucia obywateli na PO i Nowoczesną, wizja zamachu zaprezentowana przez PiS-owskiego strachajłę skojarzyła nam się jedynie z historią jego partyjnego kolegi, Michała Dworczyka, który w grudniu 2017 roku został szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wcześniej był wiceministrem obrony i bliskim współpracownikiem Antoniego Macierewicza, a jeszcze wcześniej, w 1999 roku, pan Dworczyk jako student historii i współpracownik Macierewicza, został zatrzymany przez policję z powodu składowania w piwnicach pocisków artyleryjskich, trotylu, a nawet głowic do pancerfausta. W sumie było tam 25 kg „kruszącego materiału wybuchowego”. Co ciekawe, w toku śledztwa okazało się, że już wcześniej policja odnotowała Dworczyka za posiadanie w aucie amunicji z II wojny światowej. Prokurator postawił mu zarzut nielegalnego posiadania broni i wnioskował o jego areszt. Poręczenie w sprawie niezastosowania aresztu tymczasowego złożył wtedy poseł Antoni Macierewicz, uzasadniając, że „Dworczyk jest prawdziwym patriotą!”… W 2001 roku Dworczyk miał usłyszeć wyrok półtora roku więzienia z zawieszeniem na trzy lata. Nie przeszkodziło mu to zasiąść w fotelu szefa kancelarii polskiego premiera, któremu do bagażnika nikt już nie śmie zajrzeć.
To jeszcze nie koniec PiS-owskiej kanonady we własne kolana. Bezpośredni szef Michała Dworczyka, pan premier Morawiecki, chwalił się ostatnio na cały świat, ile to pieniędzy odebrał już mafii VAT-owskiej. Ile dokładnie, nie wiadomo, bo pan premier za każdym razem podawał inne liczby. Wiadomo natomiast, że główną uszczelką zmniejszającą wyciek pieniędzy z budżetu do mafii okazał się Jednolity Plik Kontrolny. Pan premier jakoś nie wspomniał, że ustawę o JPK przygotował i przegłosował rząd PO–PSL. Tym bardziej nie wspomniał, że PiS nie poparł wtedy koncepcji jednolitego pliku, ale po przejęciu władzy skwapliwie i skutecznie z niego skorzystał. A dla zmylenia tropów powołał komisję śledczą, która planuje udowodnić, że za poprzednich rządów wypłynęły z budżetu jakieś niebotyczne kwoty. Niestety, już na wstępie PiS spotkała duża przykrość, bo okazało się, że w jednej z międzynarodowych zorganizowanych grup przestępczych znaczącą rolę odgrywał Przemysław M., znany pomorski działacz PiS i były wiceszef Lotosu z rekomendacji swojej partii. Lider sopockiego PiS, który obłowił się na VAT-owskich przekrętach, nie stanie jednak przed komisją, bo ustalono, że zainteresowanie tego gremium ograniczy się tylko do okresu, gdy rządziło PO–PSL. Nic nie pomogło: dociekliwi dziennikarze, analizując oficjalne rządowe informacje, odkryli, że za rządów PiS luka podatkowa VAT wzrosła do 90 mld zł i wciąż się powiększa.

Jest coś, co łączy wymienionych w tym tekście wybitnych reprezentantów partii rządzącej. Otóż szczycą się oni wspólną i chlubną kartą życiorysu, związaną z działaniem w organizacji, której przesłaniem jest walka o prawdę i uczciwość. Michał Dworczyk przez wiele lat był instruktorem harcerskim, a Przemysław M. nawet skarbnikiem całego harcerskiego związku. Obaj powinni się dzisiaj spalić ze wstydu. Jedną zapałką,  oczywiście.
Jan Kowalski

(wybrał BS)

„OSP”: Dyzmokracja!

Ryszard Mulek, przewodniczący Zarządu Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk we Wrocławiu, za wieloletnie zasługi dla miasta Wrocławia i regionu został odznaczony złotą odznaką honorową Zasłużony dla Województwa Dolnośląskiego – informuje najnowsze „Odrodzone Słowo Polskie. Niezależna gazeta Dolnego Śląska i Opolszczyzny”.

Spośród wielu krzykliwych tytułów zamieszczonych w OSP artykułów – „Rżnął redaktorka”, „Ręczna robota”, „Noc z Daukszewiczem” „Och, laleczko”, „Opiekun mojej żony” „Jola była twarda, ale uległa Zbyszkowi” – na dłużej moją uwagę przykuł tekst Jana Kowalskiego „Pięta i Piętaszek”, którego fragment pozwolę sobie zacytować.

Komentatorzy zachodzą w głowę, jak to możliwe, że mimo wielu afer kompromitujących PiS i jego funkcjonariuszy poparcie dla tej partii utrzymuje się na poziomie porównywalnym z poparciem wyborczym. Jednym z rozsądniejszych wyjaśnień jest z pewnością słabość opozycji, która jeden raz tylko potrafiła skutecznie wykorzystać wpadkę rządzących, obwożąc po kraju banery wypominające ministrom „słusznie należne” premie. Poza tym opozycja najczęściej pozostaje bezradna. Może właśnie dlatego, że cywilizowani Polacy, potykając się o idiotyzmy urągające zdrowemu rozsądkowi, odwracają się z zażenowaniem, pozostawiając opisanie tych zjawisk psychiatrom, historykom, no i pisarzom?

W literaturze znaleźć można wiele postaci Katonów folgujących tym własnym skłon- nościom, które z oburzeniem piętnowali u innych. Wielu jest także bohaterów o zdezelowanej busoli moralnej. Wśród nich wyróżniają się Kali z pustyni czy z puszczy oraz niejaki Piętaszek, zawieszony w prawach plemienia kanibali. Kali gubił się w definiowaniu zła (kiedy ktoś ukraść mu krowę) i dobra (gdy on sam ukraść komuś krowę). Piętaszek natomiast w ogóle nie dysponował stabilną konstrukcją norm etycznych. Owszem, był ludożercą, ale ludożercą sympatycznym i miłym, bo Daniel Defoe umiał ocieplić jego wizerunek. U nas też są fachowcy, którzy potrafią oswoić dowolny kanibalizm, ale brakuje nam Robinsonów, którzy potrafią cywilizować dzikusów”.

Celnie, spostrzeżenia Kowalskiego puentuje fraszka Jana Zacharskiego z ostatniej strony.

Dyzmokracja
Prezesowi należy się wielka owacja,
Że dzięki niemu kwitnie dyzmokracja,
Pod jego ochronnym skrył się parasolem
Nikodem Dyzma, on jest dziś idolem.

przeglądał Bogusław Serafin

„WMK”: Wałbrzych w grze!

Pod zagadkowym tytułem „8874” ukrywa się pierwsza w historii gra komputerowa, której akcja toczy się w Wałbrzychu. Autorem gry jest Tomasz Góra, grafik i fotograf, przy jej powstawaniu pracuje też Marcin Jagiellicz, również fotograf.

Festiwal za festiwalem, duże zdarzenia, znaczące wystawy, atrakcje teatralne i muzyczne, w części uatrakcyjnione propozycjami plenerowymi. Jakie, kiedy i gdzie? – przeczytacie Państwo w najnowszym wydaniu „Wałbrzyskiego Magazynu Kulturalnego”.

Z pewnością dla nas wszystkich miłą wiadomością jest wynik rankingu „Wspólnoty” dotyczący wysokości nakładów kultury w latach 2015 – 2016. Wałbrzych zajął w nim 2 miejsce w kategorii miast na prawach powiatu.

W kolejnym roku też nie mogliśmy narzekać na różnorodność i liczebność propozycji kulturalnych w naszym mieście. Szczególnie bogato pod tym względem zapowiadają się nadchodzące miesiące. Piszemy też o nowościach w działaniach kulturalnych, o twórcach odnoszących sukcesy również w skali ogólnopolskiej.

Proponujemy zapoznanie się z nowymi wydawnictwami, przypominamy o głośnych wydarzeniach artystycznych sprzed lat, zachęcamy do poznania historii znanych obiektów, zwrócenia uwagi na cenne detale architektoniczne zdobiące wałbrzyskie budowle. Chwile spędzone na ich podziwianiu mogą przecież uatrakcyjnić wiosenne i letnie spacery.

Elżbieta M. Kokowska
redaktor naczelna

Kolejny sukces redakcji „Szlifu”!

Z satysfakcją informujemy, że miesięcznik „Szlif”, wydawany przez Młodzieżową Wszechnicę Dziennikarską we Wrocławiu pod patronatem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, po raz kolejny zdobył uznanie jury ogólnopolskiego konkursu „Potęga Prasy”, organizowanego przez redakcję tygodnika „Angora”. W 2018 roku miesięcznik zajął zaszczytne trzecie miejsce. Czytaj dalej Kolejny sukces redakcji „Szlifu”!

„Szlif”: Sięgać po marzenia

Coraz więcej młodych ludzi decyduje się na udział w ogólnopolskich olimpiadach w celu sprawdzenia własnej wiedzy i umiejętności. (…) Spośród około 60 rodzajów konkursów, poza tymi standardowymi, można wyróżnić również bardzo oryginalne, dotyczące na przykład wiedzy o mleku i mleczarstwie, religii prawosławnej czy filmu – czytam w ostatnim przed wakacjami numerze „Szlifu”.

Więcej pewności siebie
Nietrudno zauważyć, że olimpijczykami zostają zazwyczaj chłopcy. – W ubiegłym roku z trzydziestu trzech nagrodzonych przedstawicieli Dolnego Śląska zaledwie trójkę stanowiły dziewczyny – dodaje Justyna Madejska, wizytator Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. – Może wynikać to z kobiecego ograniczenia, gdyż większość z nas myśli, że nie sprosta stawianym zadaniom. Brak nam wystarczającej pewności siebie. Uważam, że kobiety powinny mieć większe osiągnięcia.

Kamila Babś, Ada Bolkowska

Zawód – olimpijczyk
Czy pomiędzy przygotowaniami do kolejnych olimpiad, sprawdzianów, rozjazdów masz czas, by po prostu odetchnąć w gronie przyjaciół? – Jeśli się chce, czas się znajdzie twierdzi Jan Pabisiak (finalistą Olimpiady Historycznej, co zagwarantowało mu maturę z tego przedmiotu). Ale niekiedy jestem tak zmęczony, że po prostu nie mam na to ochoty. Najlepszym relaksem jest serial i odpoczynek. Na imprezy chodzić nie lubię, wolę spotkać się z kimś w cztery oczy.
Natalia Ogórkowska, Oliwia Czeszejko

Przygoda z piłką nożną
Karoliną Reczka ma dopiero szesnaście lat, a na swoim koncie niejedną strzeloną bramkę. Los pomógł jej w odnalezieniu tej drogi, której teraz nie zamieniłaby na żadną inną. (…) Moje plany na przyszłość idą w całkowicie innym kierunku, lecz nie zamierzam zapomnieć o piłce. Kocham ten sport, to moja pasja, spełniam się w tym, to mnie uszczęśliwia.
Hanna Rybarczyk.

przeczytał i zachęca do lektury
Bogusław Serafin

Poprzednie wydania „Szlifu”

 

Polak powinien być świadomy!

(…) wielu młodych ludzi w dzisiejszych czasach nie ma wyrobionego zdania w sprawach polityki, to trudno oczekiwać od nich świadomych decyzji, jeśli w ogóle dadzą się zaciągnąć do lokali wyborczych – zauważa Karol Bugajski na łamach majowego „Szlifu”.

– Młodzież nie interesuje się bieżącymi wydarzeniami, bo politycy mają im mało do zaoferowania – mówi „Szlifowi” przewodniczący stowarzyszenia OK Wrocław Michał Górski. – To najczęściej tylko puste hasła pojawiające się od wyborów do wyborów.
Co gorsza, wielu ludzi osiągających dorosły wiek czerpie informacje dotyczące polityki z internetowych memów, zasłyszanych przypadkiem, często zmanipulowanych, wypowiedzi i bywa to dla nich wystarczające. Tłumacząc się brakiem czasu wynikającym z nauki oraz różnych innych zajęć, nie oglądają programów informacyjnych, bo nie czują takiej potrzeby. (…) Młodzi ludzie powinni uczyć się polityki od najniższego, ale często najbardziej istotnego, lokalnego szczebla, mając świadomość, że ich głos w wyborach ma dokładnie taką samą wartość jak głos prezydenta, premiera czy szefa największej partii.

Gorszy sort?
Ludzie, którzy znają historię swojego państwa, mogą nazywać się patriotami. (…) Polacy zapominają o przeszłości swojego narodu. Nie lubią uczyć się o dawniejszych wiekach, uważają to za bezużyteczne i nic niewarte. Posiadacz koszulki z kotwicą i dumnym napisem ,,śmierć wrogom ojczyzny” nie umie nawet wyjaśnić, co noszony przez niego symbol oznacza. Tutaj nie chodzi o jakieś czepianie się, po prostu Polak powinien być świadomy dziedzictwa ojczyzny.
Oliwia Sokołowska

„Szlif”. Miesięcznik Młodzieżowej Wszechnicy Dziennikarskiej
przeglądał: Bogusław Serafin