„Będąc w supermarkecie, przez parę minut obserwowałam dział z napojami. Trzech na pięciu klientów wybrało wodę, ale żaden nawet nie spojrzał na etykietę, a zapytany przeze mnie, czy wie, co kupuje, spojrzał dziwnie i odburknął coś pod nosem. (…) do odpowiedzi na to pytanie nie potrzebowałam wielu słów, a jedynie przeczytania nalepki, gdzie poza ogromną nazwą producenta drobnym maczkiem widniał napis: „Krystaliczna woda górska źródlana”. Czytaj dalej „Szlif”: jak stajemy się jeleniami
Archiwum kategorii: Media
„Szlif”: Zajezdnia wrocławskich wspomnień
„Gdy na początku 2015 roku z zajezdni przy ulicy Grabiszyńskiej wyjeżdżał ostatni autobus, chyba nikt nie przypuszczał, jak bardzo w niedalekiej perspektywie może zmienić się to miejsce – przypomina Karol Bugajski na łamach lutowego „Szlifu”. Czytaj dalej „Szlif”: Zajezdnia wrocławskich wspomnień
Kultura na Wyścigu Niepokoju, czyli Wesołych Świąt!
Od czasów Adama Mickiewicza, który pisał o „potępieńczych swarach”, wielokrotnie zmieniała się u nas sytuacja społeczno-polityczna, ale niestety, nie mentalność dużej części mieszkańców kraju Piastów i Jagiellonów – czytamy w najnowszym wydaniu "Odrodzonego Słowa Polskiego".
Wystarczy otworzyć pierwszy z brzegu profil społecznościowy w internecie i poczytać umieszczane tam komentarze, by nie tylko mieć wątpliwości co do stanu psychicznego części osób komentarze zamieszczających, ale również sensu udostępniania podobnych umysłowych wypocin. Nagminne potępianie wulgarnymi słowami wszystkiego, o czym donoszą publikatory – i to przez analfabetów nieznających zasad polskiej ortografii – co jest na porządku dziennym, wypacza chyba sens kontaktów mediów z czytelnikami. I nie chodzi tu o powrót cenzury, a o przestrzeganie zasad elementarnej kultury. Tylko – co nazywamy dzisiaj „kulturą”? – pyta Wojciech W. Zaborowski.
"Gdy o tym piszę, trudno jest przewidzieć skutki nowej ustawy ograniczającej prawo do zgromadzeń. Wiem tyle, że te przepisy ustanowiły nowy regulamin politycznego współzawodnictwa, który nie ma nic wspólnego z uczciwą rywalizacją. Obawiam się, że właśnie rozpoczął się długi Wyścig Niepokoju. 13 grudnia odbył się prolog wyścigu o zwycięstwo opozycji z biało-czerwoną drużyną trenera Kaczyńskiego. Jakie będą następne etapy? Czy na zakończenie wyścigu czeka nas kryterium uliczne?
Od wielu lat życzenia SPOKOJNYCH ŚWIĄT! nie miały tak dosłownego znaczenia" – przewiduje w swoich "3 groszach" Jan Kowalski.
Z okazji Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Wam, Mili Czytelnicy, wszelkiego najmilszego dobra, szczęścia i nieustannej radości prawie w każdej sytuacji. Zapomnijmy o kłopotach i wzajemnych pretensjach. Rozglądnijmy się, czy ktoś obok nas – sąsiad, znajoma osoba, nie potrzebuje, szczególnie w takich dniach, usłyszenia choćby kilku ciepłych słów, miłego gestu lub jakiejś pomocy. Wtedy będzie nam wszystkim łatwiej żyć. Naprawdę! – radzi Wojciech Mach, wodzirej, uwodzirej i wesołek.
Te i wiele innych ciekawych tekstów do przeczytania w załączonej elektronicznej wersji "OSP". Przeczytał i wybrał: Bogusław Serafin
„Szlif”: o co trudno w Sylwestra?
Co roku z końcem grudnia nadchodzi dzień, do którego, niektórzy odliczają nawet godziny i minuty. Dzień, w którym podejmujemy decyzje o drobnych, a czasami dość odważnych zmianach mających zajść w naszym życiu. Przełomowy dzień obietnic, postanowień, czyli Sylwester – czytamy w najnowszym, grudniowym wydaniu „Szlifu”. Czytaj dalej „Szlif”: o co trudno w Sylwestra?
Może nie jest tak źle, jak myślimy?
„Żyjemy w czasach, kiedy prawie każdy ma dostęp do Internetu, uchodźcy zalewają Europę, a Putin chce opanować świat” – stwierdza Filip Kołat w najnowszym wydaniu „Szlifu”. Czytaj dalej Może nie jest tak źle, jak myślimy?
Pustka nie dla gamoni!
„Rozmaite gamonie i popaprańcy, którym nie udało się dotąd dokonać czegokolwiek ważnego, budują swoją wielkość, odsądzając od czci i przyzwoitości tych, którzy ich przerastają" – przekonuje Jan Kowalski w najnowszym wydaniu „Odrodzonego Słowa Polskiego”.
„Ze szczególną lubością rozprawiają się z tymi, którzy ośmielili się kiedyś ujawnić ich osobistą czy też grupową małość. A już z prawdziwie heroiczną odwagą i bogoojczyźnianym zacięciem opluwają ludzi, którzy bronić się już nie mogą. (…) Kiedy odchodzi ktoś naprawdę wielki, zabiera ze sobą fragment duszy każdego z nas. Człowiek wybitny pozostawia po sobie pustkę tym boleśniejszą, im większy wpływ miał na życie tych, od których odszedł. Człowiek wielki nie zostawia za sobą śladu tylko w ludziach małych i nijakich, którzy Jego wielkości nie rozumieli, i w tych, którzy nie odczuwają pustki, bo w duszach i w głowach pustkę mieli zawsze.”
W podobnym tonie swoje refleksje snuje Wojciech W. Zaborowski: „Co się dzieje z naszą narodową pamięcią? Zapomnieliśmy, czy dajemy się tak w imię politycznych rozgrywek manipulować! (…) My nie umiemy lub nie chcemy dyskutować, wolimy protestować i opluwać.”
Stary pismak, Adam Kłykow tym razem wspomina słowa na literę „p": „Pisemną polemikę ze mną Osiatyński zaczął od zdanka, że prawdziwy harcerz nie robi nic na „p”: nie pije, nie pali i nie pierdoli. Po czym stwierdził, że harcownik Adam Kłykow na harcerza się nie nadaje, bo pierdoli jak najbardziej. Mimo że jako szef „Pryzmatów” mogłem nie dopuścić tego tekstu do druku, choćby pod pretekstem nieobyczajności, zamieściłem go z masochistyczną satysfakcją, nie cenzurując ani słowa.”
Przeczytał i wybrał: Bogusław Serafin
„Szlif”: Internet przejmuje media
„Oni uważają, że zawsze mają rację, bo więcej lat przeżyli na tym świecie niż my. Ale my przeżyliśmy te kilkanaście lat w wieku technologii, w którym, aby coś osiągnąć, trzeba dać z siebie więcej niż nasi rodzice kilkadziesiąt lat wcześniej” – argumentuje licealistka Wiktoria Woźniak na łamach październikowego wydania „Szlifu”.
„Ale to, że Internet przejmuje informacyjną rolę mediów, jest raczej oczywiste. (…) TVP finansowana jest z pieniędzy obywateli i wolałbym, żeby te fundusze były przeznaczone na coś nieco bardziej ambitnego niż „Rolnik szuka żony” czy „Szkoła życia”. (…) Postaci ze szklanego ekranu nierzadko są wyreżyserowane i fałszywe. Inaczej jest w Internecie. Tam o kontakt z twórcą jest zdecydowanie łatwiej, a co ważniejsze – jest on w tworzonej treści sobą. Na to jeszcze mądrale telewizyjni nie wpadli. (…) Gorzej mają się prasa oraz radio. Trzeba postawić sprawę jasno. Jeśli chodzi o codzienne informacje, to gazety są bezużyteczne. Inaczej jest z publicystyką. Tu jest jeszcze nadzieja. (…) Ostatecznie wszystkie masowe media zmierzają w stronę Internetu. Nasuwa się jednak pytanie czy to dobrze? – zastanawia się Michał Wójcicki.
„Szlif”. Miesięcznik Młodzieżowej Wszechnicy Dziennikarskiej wydawany dzięki dotacji Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego Wrocławia.
Jest tak samo inaczej
Właściwie można by tak bez końca pisać o zawiedzionych nadziejach, o straconych złudzeniach — podsumowuje rocznicę sierpnia 1980 roku Grzegorz Wojciechowski w najnowszym numerze „Odrodzonego Słowa Polskiego”.
Nawet nie ma sensu pisać o ucieczce z kraju dużej części młodego pokolenia, o degradacji demograficznej i innych tragediach współczesnej Polski. Kiedyś zadałem pytanie jednemu ze swoich znajomych, mocno zaangażowanych w latach osiemdziesiątych w „Solidarność”, aby porównał tamte i obecne czasy, jak było i jak jest. Odpowiedział mi w ten sposób: Jest tak samo inaczej. Tylko postsolidarnościowi politycy, celebryci i w większości biznesmeni są szczęśliwi i dumni z siebie. Niedługo, jak co roku, powiedzą nam, że tak jest, ponieważ to my tego chcieliśmy w sierpniu 1980 roku.”
„Nie byłem powstańcem — wspomina Wojciech W. Zaborowski, Powstanie wycisnęło jednak na moim pokoleniu trwały ślad. Należę do tych, którzy przyszli na świat w Warszawie w latach okupacji. W momencie rozpoczęcia Powstania Warszawskiego miałem zaledwie parę lat.Wybuch Powstania zaskoczył naszą rodzinę, gdy mama była ze mną na spacerze, ojciec zaś, chirurg laryngolog, na lekarskim dyżurze w szpitalu Dzieciątka Jezus. Do mieszkania już nigdy nie wróciliśmy. Ojca, o którym mówiono, że zginął pod gruzami szpitala, spotkaliśmy ponownie po wojnie. (…) „…Bo wolność krzyżami się mierzy. Historia ten jeden ma błąd”. To o Monte Cassino. Ale po 72 latach pasuje jak ulał i do wspomnień o powstańcach.Gloria Victis!”
Przeczytał i wybrał: Bogusław Serafin
„Pasje”, czyli o ekologii i łowiectwie
„Pasje. Wrocławski Magazyn Ekologiczno-Łowiecki” to nowy tytuł na dolnośląskim rynku prasowym.
W słowie wstępnym Roman Rycombel, łowczy okręgowy Zarządu Okręgowego PZŁ oraz Jacek Seniów, prezes Rady Łowieckiej PZŁ i redaktor naczelny deklarują:
„Chcemy, aby łamy naszego magazynu były miejscem prezentacji zagadnień gospodarki łowieckiej, metod i sposobów jej prowadzenia, w szczególności wynikających z najnowszych badań naukowych. (…) Chcemy przedstawiać, a nie oceniać. Osąd pozostawiamy Wam, Drodzy Czytelnicy”.

Radzie Programowej przewodniczy prof. dr hab. Roman Kołacz - rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, prof. Józef Nicpoń (Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu), mgr inż. Adam Płaksej - dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu, mgr inż. Grzegorz Pietruńko - nadleśniczy Nadleśnictwa Lądek-Zdrój, dr Stanisław Han - prezes firmy Hasco-Lek, Marian Samojluk i mgr Roman Rycombel - Łowczy Okręgowy we Wrocławiu.
Wydawca: ZO PZŁ we Wrocławiu. Kontakt do redakcji: pasje.pzl@gmail.com
O jeźdźcach bez głowy
Demokracja to nie jest system, jak twierdzą ideolodzy i politycy PiS, w którym rządzi parlamentarna większość zgodnie z własnym uznaniem – przypomina Grzegorz Wojciechowski w najnowszym wydaniu "Odrodzonego Słowa Polskiego".
"Demokracja to system polityczny, w którym rządzi parlamentarna większość, ale z poszanowaniem praw i interesów mniejszości, tego upojona zwycięstwem nowa władza kompletnie nie rozumie; ona tworzy i buduje państwo, które w sferze politycznej będzie ofertą tylko dla wyznawców swojej partii i jej Prezesa, nie będzie tam miejsca dla ludzi myślących inaczej. (…)
Widać, że partia, której szefem jest Grzegorz Schetyna, odchodzi w kierunku politycznej nicości. Jej szef, specjalista od politycznych czystek we własnej partii, od wyrzynania watahy, w ostatnim czasie bardziej przypomina politycznego rzeźnika niż charyzmatycznego przywódcę, który ma pomysł na rządzenie Polską. (…)
Polsce potrzebni są nowi ludzie, nieskażeni styropianowym etosem, którzy nie będą żyli przeszłością, własnymi, często chorymi, polityczno-historycznymi ambicjami. Polskę „popisowską” muszą stworzyć młodzi ludzie, wolni od tych chorych dogmatów, myślący inaczej i chcący tworzyć to, o co chodzi tak wielu z nas. Jest bowiem w polskim społeczeństwie, często nie w pełni wyrażana z nazwy, tęsknota za socjalnym państwem prawa. (…)
Dlatego, tak myślę, nie przyjeżdżaj Donaldzie Tusku na białym koniu do kraju nad Wisłą, Odrą i Bugiem. Mam nadzieję, że i inni nasi politycy gdzieś wyjadą i nie wrócą, a my? My, obywatele Polski, będziemy mogli nareszcie spokojnie żyć."
Wszyscy mamy teraz nie po kolei… sugeruje Magdalena Chlasta-Dzięciołowska w recenzji nowego tomiku poetyckiego Henryka Gały pt. "Nie po kolei": "(…) autor, który mimo wyjazdu z Wrocławia – wciąż mocno czuje się z nim związany (czytaj wiersze DEDYKACJE profesorom: Januszowi Deglerowi, Tadeuszowi Trziszce czy Janowi Miodkowi), w których odnosi się do ostatnich nacjonalistycznych wydarzeń, okrutniej, niż gdziekolwiek indziej, niepasujących do historii naszego miasta:
(…) A wczoraj wieczorem,
nasi rodacy, wrocławiacy
podpalili nienawiścią to słowo
Jak mam teraz podpisywać swoją młodość?
Niech pan pomoże, panie Janie profesorze.
(18 listopada 2015, w Polsce)."
Inną diagnozę współczesności stawia Jan Zacharski w swej fraszce pt. "Kłopoty"
"Od pięknego Bałtyku po wysokie Tatry
Wszyscy odsyłają wszystkich do psychiatry.
Przybliża to narodowi teorię nienową,
Część klasy politycznej ma kłopoty z głową."
Przeczytał i wybrał: Bogusław Serafin