Jak dojść do Jeźdźców Apokalipsy? Czyj płacz słychać nocami w Zamku Książ? W jakiej dolnośląskiej rzece znajdują się okazy daudebardii czerwonej? Które miasto dolnośląskie nazywane jest „małym Krakowem”? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można znaleźć w Pracowni Regionalnej „Biblioteki pod Atlantami”. Tu nie ma pytań niedorzecznych, śmiesznych, czy dziwnych – pod warunkiem, że dotyczą Wałbrzycha i okolic, tych bliższych i dalszych. Czytaj dalej „WMK”: Gdzie znaleźć Jeźdźców Apokalisy?
Archiwum kategorii: Media
Prawa i obowiązki dziennikarza: z perspektywy NGO
„Organizacje pozarządowe mogą występować w roli prasy (w roli wydawcy), choćby tylko publikując w internecie. Mogą też występować w innej roli – być obiektem zainteresowania dziennikarzy” – zauważa Jarosław Geser, w artykule „Z perspektywy NGO. Prawa i obowiązki dziennikarza” opublikowanego na portalu ngo.pl. Czytaj dalej Prawa i obowiązki dziennikarza: z perspektywy NGO
„OSP”: Refleksje rozpłodowe
„ (…) trzeba zacząć budować nowy system ekonomiczno-społeczny, który umożliwi odbudowę demograficzną Europy” – radzi zatroskany kryzysem migracyjnym w Europie Grzegorz Wojciechowski w najnowszym numerze „Odrodzonego Słowa Polskiego”. Czytaj dalej „OSP”: Refleksje rozpłodowe
„FT”: Wrocławianie pod pręgierzem

Polacy (na zdjęciu w „FT” protestujący wrocławianie) na czołówkach prasy światowej: masowe protesty wyrazem obawy o niezależność systemu prawnego, którą mogą zachwiać ostatnie zmiany prawa.
„Szlif”: Zakłamanie jest powszechne
„Uczą nas go media i otoczenie, z którego trzeba jak najwięcej brać i jak najmniej oddawać. Oficjalnie życzliwi, uczciwi przyjaciele. Prywatnie – ukryci obłudnicy – ostrzega Aleksandra Zawadzka na łamach najnowszego wydania „Szlifu”. Czytaj dalej „Szlif”: Zakłamanie jest powszechne
OSP: Mijają lata, mijają piosenki…
Dla wielu Opole – to w pierwszym rzędzie stolica polskiej piosenki. Nie bez racji – przypomina Wojciech W. Zaborowski w najnowszym wydaniu „Odrodzonego Słowa Polskiego”.
Turysta, który wysiądzie na odrestaurowanym Dworcu Głównym PKP (niestety, bez dawnej, czynnej całą noc restauracji!) i uda się główną ulicą Krakowską, w latach pięćdziesiątych ub. wieku – ul. J. Stalina, do Miejskiej Informacji Turystycznej na Rynku, otrzyma oprócz planu centrum miasta również prospekt „Odkryj Opole – Trasa Festiwalowa”. Znajdzie w nim opis siedmiu miejsc szczególnie związanych z Krajowym Festiwalem Polskiej Piosenki, najstarszym tego typu w Europie po San Remo (festiwalowy hejnał zabrzmiał w Opolu po raz pierwszy 19 czerwca 1963 roku). (…)
Jak wiadomo, „mijają lata, mijają piosenki”, przeto i otoczenie owych miejsc, jak i wygląd samych związanych z festiwalem obiektów, uległo w czasie dziesięcioleci zmianie. Patrząc na dzisiejsze Opole, ten, kto pamięta je z lat dawnych, nie może oprzeć się pokusie porównawczych wspomnień. (…)
Wspomnienia budzi też elegancki „Hotel Mercure” na początku ul. Krakowskiej. Jako „Hotel Opole” (uprzednio „Hotel Dworcowy”) był on przed laty w cierpiącym na niedostatek bazy noclegowej mieście głównym miejscem pobytu festiwalowych wykonawców, a towarzyskiemu życiu nadawali w nim ton m.in. Maryla Rodowicz, Zbigniew Wodecki, Mieczysław Wojnicki. Z festiwalem związany jest oczywiście Amfiteatr na wyspie Pasiece, Muzeun Polskiej Piosenki,
które powstało na terenie Amfiteatru, Aleja Gwiazd Polskiej Piosenki w pobliżu Rynku wraz ze znajdującym się nieopodal pomnikiem Karola Musioła projektu Wita Pichurskiego. K. Musioł był przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej w Opolu w latach 1952–1963 i inicjatorem budowy Amfiteatru na Ostrówku. W pobliżu Amfiteatru Tysiąclecia odsłonięto też 19 kwietnia 2013 roku pomnik upamiętniający pomysłodawców festiwalu, Jerzego Grygolunasa i Mateusza Święcickiego, dziennikarzy radiowej Trójki. Dla przypomnienia: festiwal, w którym wzięło udział 102 wykonawców, zorganizowano w cztery miesiące!
Czytaj w „Odrodzonym Słowie Polskim” – nie tylko o Opolu.
„Wałbrzyski Magazyn Kulturalny”
To nowe czasopismo o tematyce kulturalnej, którego pierwszy numer ukazał się w Wałbrzychu przed paroma dniami.
Zabrał w nim głos prezydent Wałbrzycha dr Roman Szełemej, piszemy w nim o jubilacie – Wałbrzyskim Ośrodku Kultury, o znaczeniu Roku Mariana Jachimowicza, wielkiego poety wałbrzyskiego, który w 2016 r. był bohaterem wielu wydarzeń kulturalnych. Prezentujemy twórców z Wałbrzycha i regionu oraz znanych w świecie. Zamieszczamy publikacje o środowisku fotografów, oraz nowościach i dorobku niektórych instytucji kultury w mieście, także o architekturze modernistycznej w Wałbrzychu.
W „Magazynie” nie zabrakło zapowiedzi ważniejszych zdarzeń kulturalnych i informacji o tym, co się działo. Sympatycy pradawnych historii mogą przeczytać legendę o Starym Książu.
„Wałbrzyski Magazyn Kulturalny” pojawił się w miejsce „Wałbrzyskiego Informatora Kulturalnego”, który nie dawał już możliwości szerszego spojrzenia na kulturę wałbrzyską.
Zachęcam do lektury kolejnych edycji „Magazynu” w tym roku – w końcu sierpnia i listopada. Życzę miłej lektury i mam nadzieję, że nasze artykuły, informacje, fotografie oraz rozwiązania graficzne znajdą Państwa uznanie.
Elżbieta Maria Kokowska, redaktor naczelna
Jeszcze o „WIK”
Wspominam o „Wałbrzyskim Informatorze Kulturalnym”, bo mieliście Państwo okazję widzieć go i w tym miejscu. Teraz już pożegnał się z czytelnikami. W ciągu dwudziestu lat prezentował twórców i ich dokonania, dorobek instytucji i stowarzyszeń oraz informował o zdarzeniach kulturalnych najpierw w województwie wałbrzyskim i Wałbrzychu, potem tylko w tym mieście. Zaczynał jako miesięcznik z kolorową okładką i czarno – białym wnętrzem, w ostatnich latach był cały barwny i drukowany na kredowym papierze. Przez większość lat utrzymywany był format A5.

Nasz jubileusz został uczczony w 2016 r., podczas dorocznego Dnia Wałbrzyskiego Twórcy. Na ręce redaktor naczelnej „WIK” Elżbiety M. Kokowskiej prezydent Wałbrzycha dr Roman Szełemej złożył podziękowania i przekazał pamiątkową statuetkę (na zdjęciu). Zespół redakcyjny zaprezentował wystawę okładek czasopisma z 20. lat (na fotografii).

Formuła „WIK” – typowego informatora wyczerpała się. Jednak szczęśliwie nie powstała luka na wałbrzyskim, kulturalnym rynku wydawniczym. Zaczął ukazywać się „Wałbrzyski Magazyn Kulturalny” w zmienionym formacie i kształcie merytorycznym. EMK
„Szlif” : Sztuka tolerancji
„(…) jak wiadomo, łyżka dziegciu potrafi czasem zepsuć całą beczkę miodu. Religia jest niestety powodem, dla którego o jakiejkolwiek tolerancji wiele osób zapomina – stwierdza Michał Wójcicki w najnowszym wydaniu „Szlifu”. Czytaj dalej „Szlif” : Sztuka tolerancji
„OSP”: I wespół w zespół!
„(…) bez porozumienia opozycji z mającym mandat wyborców i większość w Sejmie obozem rządowym, nie ma szans na rozładowanie politycznych napięć i konfliktów. Ale również, w prawie zgodnej opinii obserwatorów naszej politycznej sceny, nie ma prawie szans na wspomniane wyżej porozumienie. Co pozostaje? – zastanawia się Wojciech W. Zaborowski na łamach kwietniowego wydania Odrodzonego Słowa Polskiego.
(…) Proponuję przeto (…) ożywić funkcję „interrexa” – niech rządzi Prymas! Tym, którzy się żachną, przypominam, że i za komuny rządził „Pierwszy”, tyle że uzależniony od Moskwy Pierwszy Sekretarz PZPR. To wolę już Prymasa. Też „Pierwszy” i do tego Polak – również z nazwiska!”
„W ubiegłym roku w jednym z renomowanych hoteli prowadziłem bal karnawałowy – wspomina Wojciech Mach. W jego trakcie znany dolnośląski przedsiębiorca postanowił publicznie, w przerwie zabawy, oświadczyć się swej aktualnej wybrance i uczynił to przy wielkim aplauzie balowiczów. W tym roku na innym balu ponownie go ujrzałem – był już po rozwodzie i kolejny raz żenił się z kolejną ukochaną. Okazało się, iż ten pan, właściciel dużej firmy, ma nadzwyczajne powodzenie u kobiet – prawie każda mu się podoba. Dlatego „kolekcjonuje” żony; co pewien czas bierze ślub, wyciśnie z małżonki wszelkie atrakcje i następuje wymiana pań… Najlepsze, że w jego firmie zgodnie pracują już cztery poprzednie żony! Umiejętności takiej współpracy i zrozumienia powinni uczyć się wszyscy politycy!
„Szlif”: Nie znam się, to się wypowiem
„Każdy ma coś do powiedzenia – nie dopuszczę, by o mnie zapomnieli. Włączę się w dyskusję, ogólnikami, mnogością epitetów i synonimów, wplotę trochę słów, których znaczenia nie znam, ale brzmią mądrze. Wszystko idzie dobrze, dopóki czegoś nie chlapniemy – przestrzega Aleksandra Zawadzka w najnowszym wydaniu „Szlifu”. Czytaj dalej „Szlif”: Nie znam się, to się wypowiem