
| MENU:
|
Stop płomieniom! "Wypalanie traw zabija ludzi, zwierzęta, środowisko", pod takim tytułem działa od 1 kwietnia br. ogólnopolski program społeczny, w którym na pierwszym miejscu organizatorzy stawiają uświadamianie społeczeństwu, jak bardzo wypalanie łąk, pastwisk, przydrożnych rowów i niezaoranych ubiegłorocznych ściernisk jest zabójcze dla środowiska, a równocześnie dla podwyższenia plonów - nieskuteczne. SPOŁECZNA AKADEMIA DOBRYCH POMYSŁÓW - ogólnopolski program społeczny, inicjator powszechnej edukacji antywypalania - zwraca się do ogółu dziennikarzy o promowanie podjętej idei. My, Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Dolny Śląsk, tu - na stronach naszej witryny - właśnie to czynimy. Przypominamy o strasznych skutkach wiosennych pożarów w przyrodzie. Palą się gniazda ptasie razem z jajeczkami, a nawet pisklętami. Dym uniemożliwia obloty pszczołom i trzmielom, przez co niezapylone stają się rośliny, łącznie z uprawowymi, a więc obniżają się plony, giną tak pożyteczne mrowiska. Dla przykładu podam, iż jedna kolonia mrówek potrafi wytępić do 4 milionów szkodliwych owadów rocznie. Działalność mrówek przyczynia się do powstawania próchnicy i przewietrzania gleby. W płomieniach niszczeją miejsca bytowania zwierzyny: kuropatw, bażantów, zajęcy, a nawet polnych saren. Umierają żaby, jaszczurki, ropuchy, jeże. Ogień przenosi się na zagajniki i zadrzewienia śródpolne, a także na lasy, wypłaszając jelenie, sarny, lisy i dziki. Zaś nade wszystko pożera nam całe połacie leśne, nie mówiąc już o zagrożeniu dla sąsiednich zabudowań gospodarczych. Temperatura przy powierzchni gleby przekracza kilkaset stopni gorąca. Smażą się w niej dżdżownice, wije, pająki i cała mikrofauna, niezbędna dla żyzności gleby. Także gniazda trzmieli, zapylających koniczyny. Straty ogniowe w Polsce, bezpośrednie, to setki milionów złotych. Gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę straty nieprzeliczalne w naturalnym środowisku, otrzymamy sumy ogromne, sięgające miliardów złotych. A korzyści po przejściu ognia? Kto twierdzi, że są - jest niedouczony, bez wiedzy, wyobraźni. Zacofany tradycjonalista (bo ojcowie też wypalali resztki pożniwne i chwasty), albo po prostu głupi. Wypalania, nawet jednorazowe, a co dopiero rokroczne, obniżają wartość plonów o 5 do 8%. Zniszczeniu ulega warstwa próchnicy i gruzełkowata struktura gleby, natomiast powiększa się jej erozja - pola z wiatrem pylą. Gleba jest odkryta, związki łatwoutlenialne, na przykład azot, ulatniają się. W procesie spalania gromadzi się w popiele agresywna sól. Po przejściu ognia ziemia potrzebuje kilku lat, aby dawać plony jak przed pożarem. Pozornie wydawać by się mogło, że nic groźnego się nie stało, ale to nieprawda. Skład chemiczny ziaren zbożowych, roślin motylkowych, traw oraz bulw roślin uprawowych jest zubożony. Zmalała w nich i rozchwiała się proporcja cennych jednostek mineralnych i witamin. Tak mówią o tym zjawisku specjalistyczne badania laboratoryjne. Od kilku lat wypalanie traw jest zabronione i karane grzywną, lub aresztem. W czasie tegorocznych wiosennych weekendów wybuchało tygodniowo średnio około 3 tysięcy pożarów na obszarach wiejsko-rolnych i leśnych. Jak informuje Komenda Główna Straży Pożarnej, od 1 maja br. kary będą dotkliwsze. Natomiast Informacyjna Agencja Radiowa doniosła, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej za wypalanie traw rolnikom będzie grozić utrata unijnych dopłat bezpośrednich. Niech każdy chwilę zastanowi się, zanim weźmie do ręki zapałki na swoich hektarach, lub rzuci niedopałek papierosa na suchym polu, albo pod lasem. opracowała na
podstawie:
|
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl