
| MENU:
|
Siła prasy lokalnej Marszałek Senatu RP i znany amerykanista, prof. Longin Pastusiak, opowiedział mi o prasie w USA. Dzienniki i tygodniki centralne są czytane, stanowe – też, ale największym powodzeniem wśród czytelników cieszy się prasa lokalna, dotycząca małych społeczności. Ludzie chcą wiedzieć, co dzieje się u nich. Nie odbiega od tego wzorca także i nasz kraj. W Polsce wydawanych jest kilka tysięcy gazet powiatowych i gminnych, działa również wiele małych rozgłośni radiowych i ośrodków telewizyjnych. Na Dolnym Śląsku też mamy co najmniej kilkadziesiąt pism lokalnych oraz przekaźników radia i telewizji. Prasa lokalna (pod tą nazwą mam na myśli gazety, radio i TV) jest akceptowana przez czytelników, słuchaczy i telewidzów, ale nie zawsze kochana przez władze samorządowe. W Polsce dopiero uczymy się demokracji i wielu radnych, prezydentów miast, burmistrzów czy wójtów zamiast służyć lokalnemu społeczeństwu, przez które zostali wybrani, często podejmują nierozsądne decyzje i kłócą się między sobą. Dochodzi tam nie tyle do walk międzypartyjnych, co do animozji personalnych. Na sesjach rad gminnych zamiast zajmować się sprawami swego terenu, Kowalski atakuje Nowaka, bo go nie lubi, a Nowak odpłaca mu tym samym. Sesje trwają niekiedy po kilka godzin i nie dają żadnych rezultatów. Widzą to dziennikarze prasy lokalnej i ujawniają w swoich gazetach, czym narażają się miejscowym bonzom. Nic dziwnego, że ci nie chcą im potem udzielać informacji i starają się utrudniać życie, np. odmawiają płatnych ogłoszeń o przetargach. A przecież gazety lokalne nie mogą się utrzymać tylko ze sprzedaży – potrzebują jak najwięcej ogłoszeń. Dziennikarze mediów –lokalnych i nie tylko lokalnych, ale także regionalnych i ogólnopolskich – muszą się zjednoczyć, by wspólnie bronić swoich interesów. Szkoda, że zbyt mało kolegów z prasy gminnej i powiatowej należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy RP. Niektórzy wstąpili do Stowarzyszenia Polskich Mediów w Warszawie, lecz i tam reprezentacja nie jest zbyt liczna. Próbę integracji podjęli dziennikarze z Dolnego Śląska. Niedawno we Wrocławiu odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów, na które przybyło około 30 dziennikarzy prasy lokalnej, m.in. z Wrocławia, Oławy, Trzebnicy, Chojnowa, Bolesławca, Kłodzka i z kilku miast Opolszczyzny. Spotkaniu patronowało STOWARZYSZENIE NA RZECZ PROMOCJI DOLNEGO ŚLĄSKA. Mówiono o granicach wolności mediów. Coraz więcej dziennikarzy staje przed obliczem wymiaru sprawiedliwości i zdarza się, że niektórzy są skazywani prawomocnymi wyrokami. Prawo działa w dwie strony – z jednej daje dziennikarzom możliwość krytyki patologicznych zjawisk, a drugiej żąda rzetelnego zebrania materiałów i przedstawienia czytelnikom prawdy. Wiele redakcji zatrudniło na stanowiska dziennikarskie młodych ludzi, którzy nie mają ani odpowiedniego wykształcenia, ani praktyki. Są od razu wypuszczani na głębokie wody i popełniają błędy kompromitujące całe nasze środowisko. Duża wina w tym redaktorów naczelnych, którzy nie potrafią właściwie dobrać kadr. Na spotkaniu poinformowano, że planowane są warsztaty i szkolenia zawodowe, zgodnie z zapotrzebowaniem lokalnych mediów. Wstępnie wspomniano o utworzeniu dolnośląskiej organizacji zrzeszającej lokalne media. Moim zdaniem, aby się nie rozdrabniać, lepiej byłoby utworzyć sekcję dolnośląską Stowarzyszenia Polskich Mediów. Zapowiedziano, że wkrótce odbędzie się następne spotkanie przedstawicieli mediów lokalnych. dr
Lesław Miller |
______________________________
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP - Dolny Śląsk
Podwale 62, 50-010 Wrocław
tel./tel 48-71 341 87 60
sdrp.wroc@interia.pl